Sąd nad Pussy Riot. "Surowa kara uratuje je od wiecznego ognia piekielnego"

Moskiewska policja wzmocniła ochronę sądu, w którym rozpoczął się proces w głośnej sprawie wokalistek grupy Pussy Riot. Przed gmachem ustawiono 10 autobusów z policjantami, zamknięto tam ruch. Do sądu nie są wpuszczane osoby postronne, a jedynie dziennikarze i pracownicy.
Wideorelację z rozpoczęcia procesu można oglądać na stronie moskiewskiego sądu. Dziewczyny z punkowej grupy, która podpadła Kremlowi i Cerkwi, siedzą w szklanej klatce otoczonej siłami porządkowymi. Przed rozpoczęciem procesu zostały gruntownie obfotografowane przez dziennikarzy.

Trzy piosenkarki zostały oskarżone o chuligaństwo i obrazę uczuć religijnych. Grozi im do 7 lat więzienia. Pussy Riot w lutym zaśpiewały w moskiewskiej cerkwi Chrystusa Zbawiciela pieśń "Bogarodzico, przegoń Putina". Kilka dni później zostały aresztowane i pozostaną za kratami do 12 stycznia 2013 roku. Choć przedstawiciele rosyjskiej Cerkwi i władz Rosji przekonują, że nie wpływają na działania prokuratury, to nie wierzą w takie zapewnienia obrońcy praw człowieka. W ich opinii proces wokalistek to zemsta za antyputinowską piosenkę. W obronie Pussy Riot wypowiadają się rosyjscy intelektualiści oraz światowe gwiazdy rocka. Natomiast radykalni zwolennicy Cerkwi uważają, że "surowa kara na ziemi uratuje piosenkarki od wiecznego ognia piekielnego".



- Ten proces jest przejawem powrotu rosyjskich władz do represji wobec obywateli krytykujących polityczne kierownictwo - pisze "Sueddeutsche Zeitung". Autor komentarza zauważa, że blisko trzy miesiące po rozpoczęciu trzeciej kadencji prezydenta Władimira Putina nie widać przełomu, za którym tęskniła duża część rosyjskiego społeczeństwa. Odważne protesty uliczne nie przyniosły żadnych rezultatów, podjęta przez społeczeństwo próba wpłynięcia na swoją polityczną przyszłość zakończyła się fiaskiem - ocenia "SZ".

Zdaniem komentatora dziewczyny z Pussy Riot "mogą obecnie liczyć raczej na solidarność ze strony Stinga, Madonny czy też Red Hot Chili Peppers niż na poparcie zanikającego ruchu protestu we własnym kraju". Ostatnie sondaże pokazują, że większość Rosjan popiera zaostrzenie prawa. Putin może czuć się zobligowany do kontynuowania twardego stylu w polityce - czytamy w "SZ".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM