Pożar w parku narodowym na jednej z Wysp Kanaryjskich. "Dla nas to święte miejsce"

Pożar na jednej z Wysp Kanaryjskich - Gomerze - strawił 4 tysiące hektarów łąk i lasów. Strażakom wciąż nie udaje się opanować ognia, który wdarł się na teren tamtejszego parku narodowego Garajonay. Pożar wybuchł również na wyspie La Palma.
Ogień zniszczył już 350 hektarów, czyli 10 procent powierzchni parku Garajonay wpisanego na listę światowego dziedzictwa UNESCO. - Dla nas to święte miejsce. Ten park nadaje charakter całej wyspie. Od rana płaczę - skarży się mieszkaniec Gomery.

Pożar wtargnął też do rezerwatu przyrody Benchijigua, zniszczył gospodarstwa rolne i co najmniej 5 domów. Ogień rozprzestrzenia się w niedostępnych dla wozów strażackich górskich dolinach.

Rząd w Madrycie oskarżył władze Gomery o zbyt późne poproszenie o pomoc. Administracja wyspy odpowiedziała, że na samoloty do gaszenia pożarów czekała prawie jeden dzień, a przelot z Półwyspu Iberyjskiego na archipelag trwa nie dłużej niż trzy godziny.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM