Rosyjski generał "zabity w Syrii": Pogłoski o mojej śmierci okazały się przesadzone

- Żyję, jestem zdrów, mieszkam w Moskwie - tak rosyjski generał Władimir Piotrowicz Kurzejew zdementował informacje syryjskich rebeliantów o swojej rzekomej śmierci w Syrii. Jednak pewności, że chodziło właśnie o niego, nie ma. Arabskie źródła, a za nimi inne media, podawały różne wersje jego nazwiska - Kodżijew, Koczijew bądź Kuziejew.
Generał, który miał paść ofiarą syryjskich rebeliantów, nazywa się Władimir Piotrowicz Kurzejew i jest cały i zdrowy - informują rosyjskie media. Jak podała agencja Interfax, wojskowy istotnie pracował jako doradca syryjskiego ministerstwa obrony, ale "wyłącznie przy szkoleniach", a po przejściu do rezerwy przeniósł się do Moskwy, gdzie - jak podkreślił - wciąż mieszka i wcale nie został zabity.



- Chciałbym potwierdzić, że jestem zdrów i cały. Dziękuję mediom za zainteresowanie moją skromną osobą. Przykro było usłyszeć, że zginąłem w Syrii. Mój telefon dzwonił non stop, dzwonili zmartwieni przyjaciele i rodzina. Informuję więc, że mam się dobrze - podkreślił generał na konferencji prasowej w siedzibie rosyjskiego ministerstwa obrony.



Kilka dni temu grupa syryjskich rebeliantów o nazwie "Specjalny Batalion Operacyjny Jastrzębi" oświadczyła, że zabiła na przedmieściach Damaszku rosyjskiego generała, który doradzał reżimowemu ministerstwu obrony.

Oświadczenie o śmierci Rosjanina rebelianci wysłali do agencji Reuters. W nagraniu pada nazwisko generała w innej formie - Władimir Piotrowicz Kodżijew. Miał on być doradcą szefa syryjskiego resortu obrony Dawouda Radżiha zabitego w zamachu bombowym w Damaszku kilka tygodni temu.

Rebelianci oskarżają: Rosja uwikłana w syryjski kryzys

Na dowód swoich twierdzeń rebelianci pokazali dokument, który określili jako kopię przepustki wystawionej rosyjskiemu doradcy przez syryjskich wojskowych. W materiale telewizji Al-Arabija przedstawiciel Syryjskiej Wolnej Armii (FSA) powiedział, że śmierć generała i jego osobistego tłumacza to dowód na to, że Rosja jest głęboko zaangażowana w syryjski kryzys. Według arabskiej telewizji eliminacji generała - jak się okazało, najprawdopodobniej nieprawdziwej - dokonano z pomocą centralnej komórki dowodzenia rebelianckiej armii z Damaszku po tym, jak generał i jego ochrona zaczęli strzelać w punkcie kontrolnym FSA.

Rosja utrzymuje w Syrii najprawdopodobniej nawet kilkusetosobowy personel wojskowy i jest jednym z nielicznych państw, które wciąż popierają reżim prezydenta Baszara el-Asada. Istotne znaczenie dla rosyjskiej linii politycznej w sprawie Syrii ma fakt, że właśnie na syryjskim wybrzeżu Kreml posiada jedyną bazę swojej marynarki wojennej na Morzu Śródziemnym - port Tartus.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM