Dom Steve'a Jobsa okradziony. Znikły komputery i rzeczy osobiste. Policja schwytała złodzieja

Sprzęt komputerowy o wartości ponad 60 tys. dolarów i rzeczy osobiste skradziono z domu założyciela firmy Apple w Palo Alto w Kalifornii. Sprawcą okazał się 35-letni Kariem McFarlin, który został aresztowany i oskarżony o kradzież z włamaniem i paserstwo. Choć kradzieży dokonał 17 lipca, dopiero teraz - 12 dni po aresztowaniu McFarlina - sprawa wyszła na jaw.
McFarlin włamał się do domu zmarłego 5 października 2011 r. legendarnego szefa Apple'a 17 lipca. 2 sierpnia złodzieja aresztowano. Dopiero teraz ujawniono całą sprawę - pisze CNN. Szczegóły kradzieży i śledztwa są tajemnicą. Wciąż nie wiadomo np., czy skradzione i sprzedane komputery należały do samego Jobsa, czy do innego członka jego rodziny.

Ukradł komputer Jobsa, nie wiedząc, co kradnie?

Według prokuratury złodziej najprawdopodobniej nie zdawał sobie sprawy z tego, do czyjego domu się włamał i co może znajdować się w pamięci komputerów, które ukradł.

- To wygląda na przypadkową robotę. Nie mamy powodów przypuszczać, by celem była rodzina (Steve'a Jobsa - red.) - powiedział Scott Tsui z biura prokuratora hrabstwa Santa Clara. Dom Jobsów był w trakcie remontu, w momencie włamania nikogo w nim nie było.

Pościg za złodziejem

Policja namierzyła McFarlina, sprawdzając, kto i gdzie używał skradzionego sprzętu komputerowego. Złodziej siedzi obecnie w więzieniu hrabstwa Santa Clara. W poniedziałek ma zostać doprowadzony do sądu. Grozi mu kara nawet do siedmiu lat i ośmiu miesięcy więzienia - powiedział prokurator hrabstwa Santa Clara Tom Flattery dla San Jose Mercury News.

Przedstawiciel Apple odmówił komentarza na temat włamania do domu byłego prezesa firmy.

Steve Jobs, założyciel, wieloletni szef i twórca potęgi Apple'a, zmarł w październiku 2011 r. po długiej walce z rakiem. Miał żonę - Laurene Powell - i troje dzieci. Jego dom w Palo Alto był opisywany jako "niezbyt ostentacyjny", w spokojnej, starej części miasta.

DOSTĘP PREMIUM