Internauci na tropie plagiatów. Przyłapali już kilku polityków, naukowców...

Grupa internautów związanych ze stroną VroniPlagWiki wstrząsnęła światem niemieckiej nauki. W wolnym czasie czytają cudze prace i... porównują z innymi. Już kilkanaście osób przyłapanych na plagiatach - wśród nich ważni politycy - straciło tytuły naukowe - czytamy w ?Gazecie Wyborczej?.
34-letni doktor Rodrigo Herrera zapewne pękał z dumy, gdy trzy lata temu odbierał Nagrodę im. dr. Feldbauscha za wybitny doktorat z ekonomii. Jednak dziś i politechnika w Dreźnie, gdzie obronił rozprawę, i jego promotor chcieliby pewnie o Herrerze zapomnieć. Na początku sierpnia okazało się bowiem, że jego rozprawa pt. "Wielowymiarowa statystyka ekstremów w zarządzaniu ryzykiem" w jednej trzeciej jest plagiatem. Herrera wklejał do niej większe i mniejsze fragmenty cudzych opracowań (w większości naukowców z Ameryki Południowej), nie podając źródeł. Sprawy nie wykryli jednak naukowcy z Drezna, którzy rutynowo powinni sprawdzać prace doktorantów, ale grupa internautów związanych ze stroną VroniPlagWiki.

Z dowodów opublikowanych na stronie wynika, że kariera doktora Herrery jest bliska końca. W jego 255-stronicowej pracy splagiatowane fragmenty znaleziono na 75 stronach. Wkrótce zostanie mu odebrany tytuł naukowy - taki los spotkał dotąd 11 z 29 osób przyłapanych na oszustwie przez VroniPlagWiki.

Ale środowisko naukowców, z których się wywodzą, patrzy na nich z wrogością - stawiając kolegów pod internetowym pręgierzem, kalają własne gniazdo. Podobnego zdania jest część niemieckich publicystów. Jeden z nich rok temu zarzucił łowcom, że dopuszczają się samosądów i zachowują jak "cyfrowi naziści". Właśnie dlatego większość z nich pozostaje anonimowa.

Cały tekst przeczytasz w "Gazecie Wyborczej". >>

DOSTĘP PREMIUM