Greenpeace zablokowała siedzibę Gazpromu w Moskwie: policja zatrzymała Polaka [ZDJĘCIA]

Greenpeace zaostrza działania przeciw Gazpromowi. Aktywiści blokowali dziś siedzibę Gazpromu w Moskwie. Kilkoro z nich było przebranych za niedźwiedzie polarne. Policja aresztowała dziesięć osób, w tym Polaka, podczas likwidacji blokady. Sąd uwolnił zatrzymanych, skończyło się na grzywnie.
Piotr Dankowski, Polak zatrzymany dziś w Moskwie podczas blokady siedziby Gazpromu, jest już wolny. Za naruszenie przepisów o zgromadzeniach masowych (akcja nie była zgłoszona) został skazany na karę grzywny w wysokości 10.000 rubli (ok.1000 zł). Sąd nie nakazał deportacji. Oprócz Polaka do tej pory osądzona została jedna rosyjska aktywistka (grzywna 11.000 rubli). Pozostali czekają na prawdopodobnie zbliżone wyroki. Sąd zapowiedział, że wszyscy aktywiści zostaną zwolnieni jeszcze tej nocy. 



Przed siedzibą Gazpromu w Moskwie wyrosło Arktyczne Sanktuarium Przyrody. Na śniegu wysypanym przed budynkiem pojawiło się 4 aktywistów Greenpeace'u przebranych za niedźwiedzie polarne. Pozostali rozbili na zewnątrz namioty i przykuli je łańcuchami do bramy wjazdowej, blokując w ten sposób dostęp do biurowca.

W akcji brało udział ok. 15 osób z Rosji, Niemiec, Austrii, Węgier i Polski (2 osoby). Na miejsce przybyła policja i zlikwidowała blokadę. Zatrzymanych zostało dziesięć osób, w tym Polak - Piotr Dankowski z Warszawy.

W tym samym czasie w Berlinie odbywa się happening przed niemieckim biurem Gazpromu. Aktywiści ustawili tam 3-metrową wieżę wiertniczą, z której na ułożony poniżej lód wycieka ropa.

Greenpeace uderza w Gazprom

To kolejne działania podjęte przez Greenpeace w celu powstrzymania Gazpromu przed rozpoczęciem wydobycia ropy w rosyjskiej części Arktycki. Tydzień temu aktywiści, wraz z dyrektorem generalnym organizacji Kumi Naidoo, wspięli się na platformę Gazpromu Prirazłomnaja na Morzu Peczorskim w północnej Rosji, paraliżując na kilka dni prace i domagając się porzucenia planów eksploatacji Arktyki. Kilka dni później Gazprom ogłosił zawieszenie planów wydobycia gazu ze złoża Sztokmana na Morzu Barentsa, ze względu na nieopłacalność prowadzenia tego typu prac.

Zagrożone 140 tys. km kwadratowych wód

Gazprom chce rozpocząć odwierty już jesienią tego roku. Greenpeace twierdzi, że firma jest kompletnie nieprzygotowana na wyciek ropy podczas odwiertu. W ubiegłym miesiącu Greenpeace i WWF upubliczniły niezależny raport ekspertów rosyjskiego centrum badawczego Informatica Riska, którzy przygotowali komputerowe modele różnych scenariuszy wycieku ropy na platformie Prirazłomnaja. Po przeanalizowaniu tysięcy scenariuszy eksperci doszli do wniosku, że taki wypadek doprowadziłby do katastrofy ekologicznej w całym regionie. Skażeniu uległoby 140000 km kwadratowych otwartych wód i 3000 km wybrzeża.

Ponadto Greenpeace odkrył niedawno, że od lipca br. Gazprom działa bez ważnego planu zarządzania kryzysowego na wypadek wycieku ropy. Czyni to działania nielegalnymi do czasu przygotowania i zatwierdzenia nowego planu.

Aktywista: Utworzyć sanktuarium wokół bieguna

Władimir Czuprow z rosyjskiego Greenpeace'u postuluje wprowadzenie całkowitego zakazu wydobycia surowców na terenach wokół bieguna północnego i utworzenie tam Arktycznego Sanktuarium Przyrody.

- Daleką Północ już dotykają zmiany klimatu. Powstaje samonapędzający się mechanizm - lód topnieje, bo ludzie spalają paliwa kopalne, a na skutek topnienia lodu dostęp do tych paliw staje się łatwiejszy. Jeśli nie powstrzymamy tego teraz, za kilka lat może być za późno - mówi Czuprow.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM