Nagi Kowboj, Roseanne, komunistka z PSL... - "planktonowi" rywale Obamy i Romneya

Cały świat wie, że następnym prezydentem USA zostanie albo Barack Obama (bardzo prawdopodobne), albo Mitt Romney (mało prawdopodobne). Innego wyjścia nie ma, Demokraci i Republikanie od 1856 r. zdominowali wybory w USA. Nie oznacza to jednak, że nie będą startować inni kandydaci. Przedstawiamy wam najważniejszych i najciekawszych z nich.
Dwoje kandydatów amerykańskiego "planktonu politycznego" będzie rywalizować z duetem Obama/Romney w prawie całym kraju, a kilkunastu w niektórych stanach. Nie zapowiada się na jakąś niespodziankę.

Od 1856 roku system polityczny zdominowany jest przez Partię Demokratyczną i Republikańską. Wcześniej w USA również obowiązywał system dwupartyjny - 1797-1830 byli to Federaliści kontra Demokratyczni Republikanie, a potem - 1830-1856 nasi znajomi Demokraci i Wigowie.

Ostatni "trzeci kandydat" zdobył ponad 10 proc. głosów w 1992 roku. (Ross Perot). Ostatni raz głos elektorski "trzeci kandydat" zdobył w 1972 roku - John Hospers. Ostatni raz "trzeci kandydat" zdobył wszystkie głosy elektorów w jednym stanie w 1968 roku - niesławny George Wallace.

Roseanne i komunistka z PSL

Roseanne Barr, fot. PHIL McCARTEN REUTERS

Zdecydowanie najciekawszą kandydatką na prezydenta w tych wyborach jest Roseanne Barr - znana aktorka, komik (komiczka?) i producentka telewizyjna. Występowała m.in. w popularnym serialu "Roseanne" czy wraz z Meryl Streep w "Diablicy".

Barr bardzo chciała kandydować na prezydenta. Próbowała sił w walce o nominację Zielonych, ale przegrała z Jill Stein. Wystawiła ją więc Partia Pokoju i Wolności, która swoje początki bierze z lewicowo hipisowskich wystąpień końca lat 60. Popularność zdobyła, walcząc o zakończenie wojny w Wietnamie. PPIW opowiada się za ścisłą ochroną środowiska, szeroką opieką społeczną, liberalizmem światopoglądowym oraz nacjonalizacją najważniejszych gałęzi gospodarki. Jest więc to typowa partia Nowej Lewicy. Na Barr będzie można głosować tylko w kilku stanach.

Peta Lindsay, fot. pslweb.org

Moją uwagę od razu zwróciła inna kandydatka na prezydenta - Peta Lindsay. Urodziła się w 1984 roku, co zapewne czyni ją najmłodszą pretendentką. Po drugie zaś startuje z PSL-u. Nie są to jednak nasi ludowcy czy choćby ich odpowiednik z USA. Ich barwą jest czerwień, nie zieleń, a agraryzmem gardzą, bo są twardogłowymi komunistami z Partii Socjalizmu i Wyzwolenia.

Od czasu liceum Lindsay działa w sferze publicznej. W czasie II inwazji na Irak stała się popularną działaczką antywojenną. Jej partia zaś walczy o wprowadzenie socjalizmu w USA i ciągle nosi żałobę po upadku ZSRR, który ich zdaniem zaczął rozwalać już Lenin, wprowadzając NEP. Na Lindsay nie będzie można oddać ważnego głosu, gdyż jest ona za młoda o 6 lat, by ubiegać się o najważniejszy urząd w państwie. To jednak komunistom nie przeszkodziło jej wystawiać.

Ci, którzy się liczą

Głosować w prawie wszystkich stanach będzie można na dwoje kandydatów.

Gary Johnson, fot. Gage Skidmore/ Creative Commons Attribution-Share Alike 2.0 Generic license

Gary Johnson będzie kandydatem trzeciej największej partii w USA - Libertarian. Z tej partii w 1988 r. kandydował Ron Paul, idol polskich konserwatywnych liberałów i jeden z kandydatów na kandydata Republikanów, którego pokonał Romney. Ich profil polityczny można określić trzema hasłami - jak najmniejszy rząd, jak najwięcej odpowiedzialnej wolności, im mniejsze podatki, tym lepiej.

Johnson był republikańskim gubernatorem Nowego Meksyku. Gdy w zeszłym roku nie udało mu się zaistnieć w republikańskich prawyborach, postanowił zawalczyć o głosy jako kandydat Libertarian. Znany jest ze swojej niechęci do podatków i żelaznej kondycji wykutej m.in. w triatlonach. Prasa podziwiała go za znaczne ograniczenie biurokracji oraz wypracowanie nadwyżki budżetowej w Nowym Meksyku. Na razie można będzie głosować na niego w 44 stanach i w Dystrykcie Kolumbii. W kilku innych ciągle trwają procedury dopuszczania go do głosowania, a w 2 się o to procesuje.

Jill Stein, fot. jillstein.org

Przeciwwagą dla Johnsona z lewej strony będzie wspomniana już Jill Stein, psychiatra, absolwentka Harwardu i działaczka Zielonych. W prawyborach na jednym z uniwersytetów zdobyła prawie 30 proc. głosów, co zmotywowało ją do walki w prawdziwym głosowaniu. Opowiada się za "Nowym Zielonym Ładem". Chce tworzyć miejsca pracy w zrównoważonej gospodarce, której motorem będą firmy działające w szerokiej sferze ekologicznej.

Kryzysowi zadłużenia USA chce sprostać, z jednej strony tnąc wydatki na wojsko i wycofując żołnierzy z zagranicy, a z drugiej strony nakładając podatki na przepływy kapitałowe. Jak do tej pory można będzie na nią głosować w 32 stanach. W 3 kolejnych wyborcy będą mogli dopisać jej nazwisko do karty wyborczej, a w 14 trwa jeszcze zbieranie podpisów. Stein nie wystartuje w Oklahomie.

Inni kandydaci warci odnotowania

Virgil Goode, fot. Sam Dean AP

Partia Konstytucyjna jest trzecią ze średnich partii (po Libertarianach i Zielonych) w USA. Jest wśród nich najsilniejsza, jeśli chodzi o liczbę członków i wyborców, chociaż dwie inne partie osiągnęły większe sukcesy w ogólnokrajowej polityce. Konstytucjonaliści są partią bardzo (by nie mówić skrajnie) konserwatywną i antyimigrancką. Podobnie jak Libertarianie i Republikanie chcą jak najmniejszego rządu, wydatków i podatków, ale mieszają w to również zagadnienia religijne. Biblia jest jednym z podstaw ich programu. W Polsce odpowiednikiem tej partii byłaby Liga Polskich Rodzin.

Ich kandydatem w wyborach jest Virgil Goode. Zdążył już zaliczyć zarówno staż u Republikanów, jak i Demokratów. Znany jest z bardzo konserwatywnych poglądów - sprzeciwia się aborcji, ograniczeniu dostępu do broni, wspiera przemysł tytoniowy. Znany jest również z antyislamskich wypowiedzi. Stwierdził m.in., że "muzułmanie chcą przejąć władzę w USA i chcą, by na Kongresie i Białym Domu powiewał sztandar Proroka". Będzie można na niego głosować w 23 stanach, a w 14 dopisać jego nazwisko do listy kandydatów.

Andre Barnett, fot. andrebarnett2012.com

W 1992 i w 1996 roku Ross Perot zdobył w wyborach odpowiednio 18 proc. i 8 proc. głosów. Był centrowym populistą, który chciał rozbić dwubiegunowy układ w amerykańskiej polityce. Jego spadkobiercą jest Partia Reform USA. W latach 90. wydawało się, że może zagościć na stałe w amerykańskiej polityce, ale potem spotykały ją same porażki. Nigdy nawet nie zbliżyła się do rezultatów swojego patrona, a sama rozpadła się na liczne frakcje.

W tych wyborach wystawia prawdziwego człowieka-orkiestrę Andre Barnetta. W swoim życiu zaliczył już misję w Sarajewie, gdzie został ranny w wypadku helikoptera, był trenerem fitnessu i biznesmenem w przemyśle IT.

Jack Fellure, fot. Toby Davis/ Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported license

Kandydatem 150-letniej Partii Prohibicji będzie Jack Fellure. Sama partia jest trzecim najstarszym ugrupowaniem w USA. Mieli swoich przedstawicieli w Kongresie i gubernatorów w latach 20. W 1919 r. odnieśli swój największy, choć bardzo wątpliwy sukces, jakim było wprowadzenie prohibicji. Po jej zniesieniu nastąpił zmierzch partii.

Fellure jest jednym z najbardziej skrajnych kandydatów w wyborach. Opowiada się za zakazem alkoholu, aborcji, pornografii i kryminalizacji stosunków homoseksualnych. Według niego wszelakim nieszczęściom winni są: "marksiści, ateiści, liberałowie, homoseksualiści, narkomani, kłamcy, antychrześcijanie itd. itp.".

"Patentowy" Nagi Kowboj

Robert John Burck, fot. Creative Commons Attribution 2.5 Generic license

Na sam koniec pora na "egzotycznego kandydata". Do wyborów zgłosił się niezależny Robert John Burck, znany mieszkańcom Nowego Jorku jako "Nagi Kowboj". Występuje bowiem w negliżu w centrum miasta i gra na gitarze. Pojawił się kilka razy w telewizji, próbował się w amerykańskim i australijskim "Idolu", ale bez rezultatów. Z sukcesem jednak opatentował "nagie kowbojstwo" i pobiera od naśladowców całkiem spore opłaty za licencję.

Oczywiście jego występ jest happeningiem i raczej nigdzie nie będzie można na niego głosować. Jednak nie można go tak od razu skreślać. Ukończył bowiem studia politologiczne na jednym z amerykańskich uniwersytetów.

Artykuł został zamieszczony na blogu "Plankton Polityczny"

Który z "planktonowych" kandydatów startujących w wyborach prezydenckich w USA podoba ci się najbardziej?
Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM