Romney tłumaczy uwagi o 47 procentach i powtarza to, co mówił na taśmach

Mój program nie przyciągnie tych Amerykanów, którzy nie płacą podatków. Prezydent Obama i ja mamy inną wizję rządu - tak Mitt Romney tłumaczył swoje wypowiedzi na ujawnionych niedawno taśmach, które wstrząsnęły amerykańskimi mediami.
Na nagraniach słychać m.in., jak Romney określa 47 proc. Amerykanów jako "ofiary losu, które czują, że wszystko im się należy" i nie płacą podatku dochodowego (tylko podatek od zarobków). Stwierdził też, że ci ludzie i tak będą głosować na Baracka Obamę.

Tłumacząc te uwagi w rozmowie z Fox News, Romney mówił, że chce stworzyć więcej miejsc pracy, by ludzie mogli płacić podatki. - Myślę, że ludzie chcieliby płacić podatki - stwierdził.

Taśmy skomentował też prezydent Barack Obama. W programie Davida Lettermana stwierdził, że "prezydent powinien pracować dla wszystkich obywateli, a nie tylko niektórych".

- Staramy się o każdą grupę, którą możemy, żeby zdobyć głosy - odpowiedział Romney na zarzuty, że przekreśla prawie połowę społeczeństwa. Powiedział też, że tych Amerykanów, którzy nie płacą podatku dochodowego, nie będzie przyciągać jego program obniżki podatków.

Wcześniej Romney zwołał konferencję prasową, na której tłumaczył sprawę taśm. Twierdził, że "sformułowania mogły być nieeleganckie", ale bronił swoich wypowiedzi. - Będę powtarzał to, co mówiłem do tej pory: prezydent chce przyciągnąć ludzi, którzy nie płacą podatków, ponieważ moje argumenty o obniżaniu podatków nie są dla nich atrakcyjne. Ci, którzy zależą od rządu, nie będą przyciągnięci moimi obietnicami ograniczenia administracji - mówił.



Paul Ryan, kandydat Republikanów na wiceprezydenta, powiedział wcześniej, że uwagi Romneya były "niewyraźne". - Sednem kampanii jest to, że więcej ludzi jest zależnych od pomocy państwa podczas prezydentury Obamy - powiedział.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM