"Foreign Policy": To nieprawda, że Obama porzucił Polskę

"Obama nie porzucił Polski, jednego ze swoich najbardziej lojalnych sojuszników. Jego administracja w gruncie rzeczy zacieśniła relacje z Warszawą" - utrzymuje "Foreign Policy" w swojej analizie stosunków USA z Polską. Stephen J. Flanagan przyznaje jednak, że rozumie, dlaczego Polska czuje się niedoceniona przez swojego amerykańskiego partnera.
W zeszłotygodniowej debacie prezydenckiej w USA Mitt Romney wyrzucił Barackowi Obamie, że zaniedbuje swoich najwierniejszych sojuszników. Wśród nich wymienił m.in. Polskę - Obama miał ją zlekceważyć, zmieniając plany George'a W. Busha ws. rozmieszczenia nad Wisłą elementów tarczy antyrakietowej. "Foreign Policy" stawia jednak zupełnie inną tezę.

Prestiżowy serwis zajmujący się polityką zagraniczną opisuje rozwój relacji polsko-amerykańskich w ostatnich czterech latach, kiedy w Białym Domu urzęduje Obama. Stephen J. Flanagan w swojej analizie przypomina, jak Polska i inne kraje dawnego bloku komunistycznego obawiały się konsekwencji, jakie dla nich może mieć polityka resetu w relacjach Ameryki z Rosją.

"Obama z niczego się nie wycofał. Polepszył swoją ofertę"

"Pomimo obaw Polski, że Obama poświęci ją na drodze do zresetowania relacji Waszyngtonu z Moskwą, tak wcale się nie stało", pisze Flanagan. Analityk tłumaczy aferę ze zmianą planów George'a W. Busha ws. budowy w Polsce tarczy antyrakietowej. Obama po objęciu urzędu zrezygnował z niej, proponując w zamian i "wbrew Rosji" - jak podkreśla "Foreign Policy" - rozmieszczenie w Polsce antyrakiet SM-3.

Serwis podkreśla, że prezydent USA nie tylko nie wycofał się z zobowiązań, których podjął się względem Polski jego poprzednik, ale jeszcze poprawił ofertę. "Dzięki Obamie do 2018 r. na terenie Polski rozmieszczone zostaną 24 antyrakiety SM-3 oraz lądowa bateria wyrzutni Aegis, podczas gdy Bush chciał wysłać do Polski tylko 10 antyrakiet".

"Jak mamy się do kogoś zwracać, to tylko do siebie"

Jak przyznaje "FP", mimo to stosunki między Waszyngtonem a Warszawą nadal pozostawiają wiele do życzenia, ale głównie z powodu dynamiki polityki wewnętrznej obu krajów. Flanagan przypomina, że dla Polaków najważniejszym wyzwaniem w polityce zagranicznej jest unormowanie ich relacji z Rosją - czy też zabezpieczenie polskich interesów przed rosyjskimi zakusami. "Podczas różnych wyborów partia Jarosława Kaczyńskiego wykorzystuje często fakt, że Platforma zgodziła się na - postrzegany jako niekorzystny - plan Obamy ws. tarczy jako dowód na uległość Donalda Tuska wobec Rosji".

Flanagan przypomina też, że nawet szef MSZ w rządzie Tuska, Radosław Sikorski - którego opisuje jako bliskiego sprzymierzeńca republikańskich polityków - wyrażał brak zaufania dla planów Obamy względem Polski. "Komentarz Sikorskiego po ogłoszeniu decyzji obecnej administracji ws. tarczy antyrakietowej wyrażał jego brak zaufania i poczucie bycia zdradzonym: 'Po dniu dzisiejszym sądzę, że jeśli mamy się do kogoś zwracać po opiekę, tym kimś musimy być my sami'".

"Polska jest przewrażliwiona, przesadza w swoich reakcjach"

Co ciekawe, ekspert rozumie te pretensje po stronie polskiej. "Polska była jednym z najbardziej lojalnych sojuszników USA, reagując zawsze powyżej swoich możliwości, angażując się w operacje międzynarodowe. Po tym, jak wzięła udział w misjach w Iraku i Afganistanie, często niemal przekraczając swoje możliwości militarne, czuła, że jej poświęcenie nie było wystarczająco docenione... Dlatego odmówiła zaangażowania się w operację w Libii".

Według "Foreign Policy" polscy politycy mają świadomość, że USA i NATO są dla Polski "jedynymi gwarantami bezpieczeństwa w tym niepewnym świecie". "Polska jest jednak krajem dumnym i nieco przewrażliwionym z powodu swojej historii zdominowanej przez zabory i okupacje. Dlatego małe rzeczy często nabierają tu rozmiarów ogromnych skandali. Czego Polska chce od Obamy, podczas jego ewentualnej drugiej kadencji, czy Romneya - podczas ewentualnie jego pierwszej kadencji - to uznania jej za wartościowego europejskiego partnera" - kończy Flanagan.

DOSTĘP PREMIUM