Będzie marka "Pussy Riot"? Chętnych do zarabiania nie brakuje

Do Rosyjskiego Urzędu Patentowego wpłynął wniosek o rejestrację znaku towarowego "Pussy Riot". Na wizerunkach i nazwie grupy chce zarabiać żona adwokata reprezentującego artystki. Zyski z rozgłosu towarzyszącego rosyjskiej grupie czerpie też Madonna - informuje "Kommersant".
Według danych Urzędu Patentowego wniosek o rejestrację marki Pussy Riot wniosła 4 kwietnia 2012 r. firma Web Bio, zarejestrowana na Natalię Charitonową, żonę adwokata Marka Fejdinga. Firma planuje produkować długopisy, koszulki, gadżety i zabawki opatrzone logo zespołu, a także organizować koncerty i pokazy. Choć wniosek nie został jeszcze rozpatrzony, firma Charitonowej już rozpoczęła działalność.

"Kommersant" dotarł do umowy zawartej między Web Bio a Roast Beef Productions Ltd. W ramach współpracy 17 sierpnia ruszyło zbieranie materiałów do filmu pod roboczym tytułem "Proces pokazowy. Historia Pussy Riot". Według dokumentu, Charitonowa reprezentuje interesy trzech adwokatów współpracujących z Pussy Riot oraz samych członkiń zespołu. Umowa zobowiązuje adwokatów do kręcenia materiałów wideo podczas spotkań ze swoimi klientkami i dostarczaniu ich producentom. Web Bio otrzymała już 30 tys. funtów tytułem zaliczki, pozostałe 170 tys. funtów wypłacone będzie po zakończeniu prac. Firma Charitonowej ma otrzymać też 40 proc. zysków od światowej sprzedaży filmu.

"Nie chcemy zarabiać na Pussy Riot"

Tymczasem adwokat Mark Fejding stanowczo dementuje, jakoby on i jego żona chcieli zarabiać na marce Pussy Riot. W rozmowie z "Kommersantem" przyznaje, że wniosek o rejestrację marki został złożony. Jego zdaniem, stało się to na prośbę samych artystek. Sugeruje też, by Jekatierina Samucewicz, która protestuje przeciwko komercyjnemu wykorzystaniu nazwy zespołu, sama wystosowała wniosek do Urzędu Patentowego.

Wśród osób, które chcą zarobić na kontrowersjach wokół rosyjskiego zespołu, znalazła się też Madonna. Amerykańska wokalistka sprzedaje na swojej stronie internetowej koszulki z wizerunkiem gitarzystki i logo przypominającym (ale nie identycznym) logo Pussy Riot. O tym, ile może być warta marka Pussy Riot, świadczy propozycja złożona członkiniom zespołu przez agencję Live Nation. Po wyjściu z więzienia miałyby one ruszyć w światową trasę koncertową, z której zyski oszacowano wstępnie na 600 mln euro.

DOSTĘP PREMIUM