Niemcy: fundacja CSU rozdawała nagrody ze spadku po nazistach

Bawarska fundacja im. Hannsa Seidla od 30 lat przyznawała nagrody dla wykonawców popularnej muzyki ludowej. Nie ujawniano jednak, że te środki pochodziły ze spadku po popleczniku Adolfa Hitlera.
Fundacja im. Hannsa Seidla zbliżona jest do chadeckiej partii CSU, działającej w Bawarii. Rokrocznie przyznawała nagrody wykonawcom popularnej w całych Niemczech współczesnej muzyki ludowej, pielęgnowanej jednak w szczególny sposób na południu Niemiec. Nikt jednak dokładniej nie interesował się, skąd pochodzą fundusze na te wyróżnienia.

Jak podaje gazeta "Muenchner Merkur", pieniądze te pochodziły ze spadków po zadeklarowanych nazistach.

Przyznawanie nagród wstrzymano

Max i Maria Wutz, zmarli w 1983 r., zapisali cały swój majątek (m.in. posiadłość nad jeziorem Starnberg) Fundacji im. Hannsa Seidla. Fundacja zapowiedziała, że zleci zbadanie całej sprawy neutralnemu rzeczoznawcy. Dostępne obecnie, a wcześniej nieznane źródła historyczne umożliwiają nową ocenę przeszłości rodziny Wutz. Do czasu wyjaśnienia przyznawanie nagród dla muzyków i śpiewaków zostaje wstrzymane - powiedziano w fundacji.

Jak donoszą "Muenchner Merkur" i "Spiegel", ofiarodawcy Max i Maria Wutz już w latach dwudziestych ubiegłego wieku należeli do grona osób popierających Adolfa Hitlera. Max Wutz przez pewien czas należał nawet do ścisłego kręgu zaufanych Hitlera i wspierał finansowo organ prasowy nazistów "Voelkischer Beobachter". Maria Wutz nie ukrywała swych antysemickich poglądów, twierdząc m.in., że to "arogancka bezczelność Żydów" była powodem, dla którego wstąpiła do NSDAP. W domu państwa Wutz znaleziono po ich śmierci najwyższe odznaczenia nazistowskie.

Zarząd: Nie wiedzieliśmy, skąd są pieniądze

Fundacja im. Hannsa Seidla w 2010 r. usunęła nazwiska państwa Wutz z biuletynu, jaki wydawała przy okazji "Święta Muzyki Ludowej", podczas którego wręczano artystom nagrody. Nie zatroszczono się jednak do tej pory o upublicznienie pochodzenia środków na nagrody i nazwisk donatorów. Dopiero w momencie, gdy opublikowane zostały bliższe informacje o nich, fundacja postanowiła zareagować.

Dwaj członkowie chadeckiej fundacji im. Seidla, szef CSU i premier rządu krajowego Bawarii Horst Seehofer oraz honorowy przewodniczący CSU Edmund Stoiber stwierdzili w rozmowie ze "Spieglem", że nie zostali poinformowani przez fundację o wszystkich okolicznościach.

Komu teraz należą się te fundusze?

Doroczne nagrody dla artystów wykonujących popularną muzykę ludową zostały ufundowane z woli i ze środków państwa Wutz. Przyznaje się zawsze sześć nagród w wysokości kilkuset euro. Majątek fundacji im. Hannsa Seidla wynosi 1,4 mln euro.

Partia Zielonych domaga się, żeby fundacja zrezygnowała z wspierania muzyki ludowej, a "nazistowskie pieniądze" przekazała na konto Fundacji im. Amadeu Antonio, walczącej z rasizmem i antysemityzmem. Alternatywnie szef klubu poselskiego Zielonych Volker Beck zaproponował przekazanie tych środków albo na konto fundacji "Pamięć, Odpowiedzialność i Przyszłość", albo Centralnej Rady Żydów.

 

DOSTĘP PREMIUM