Porwana Francuzka przypadkiem uratowana przez niemiecką policję. Przez wypadek

Niezwykły finał porwania w Niemczech. Gdyby nie przypadek, matka 15-letniej Francuzki mogłaby już nigdy nie zobaczyć swojej córki.
Porwana na południu Francji licealistka może mówić o niesamowitym szczęściu. Jej porywacz spowodował wypadek samochodowy w pobliżu miejscowości Offenburg (południowo-zachodnie Niemcy) i zbiegł. Przybyli na miejsce niemieccy policjanci skontrolowali pojazd i odkryli w bagażniku porwaną dziewczynę.

Chloé Rodriguez od tygodnia poszukiwana była przez francuską policję. Według agencji AFP porywaczem jest notowany wielokrotnie przestępca seksualny.

Po otwarciu bagażnika licealistka poinformowała policjantów, że jest ofiarą porwania. Przewieziono ją do szpitala, jej stan oceniany jest jako dobry.

Francuska policja, a nawet matka dziewczyny, była na początku przekonana, że Chloé uciekła z domu. Dopiero po znalezieniu w domu jej ładowarki do telefonu rodzice nabrali podejrzeń. - Jak zobaczyłam pozostawioną ładowarkę, wiedziałam, że coś się stało. Gdyby uciekła, zabrałaby ją ze sobą - mówiła francuskim mediom matka dziewczyny.

Nie jest jeszcze jasne, co wydarzyło się między porwaniem w południowofrancuskiej miejscowości Berjac a znalezieniem dziewczyny w bagażniku w Niemczech.

W rodzinnej miejscowości, w której wiele osób ochotniczo pomagało w szukaniu licealistki, zapanowała atmosfera szczęścia. Na wieść o uwolnieniu Chloé wielu kierowców zareagowało klaksonami. - To najpiękniejszy dzień w moim życiu - powiedziała Violetta, starsza siostra Chloé. - Mieliśmy niesamowite szczęście, to był zbieg okoliczności. Gdyby policjanci nie skontrolowali bagażnika, pewnie nigdy już nie zobaczylibyśmy mojej córki - skomentowała matka dziewczyny.

Tekst pochodzi z serwisu Deutsche Welle.



DOSTĘP PREMIUM