Będzie próba delegalizacji NPD - Bundesrat składa wniosek. Ale rząd i Bundestag nie dołączą

Druga izba niemieckiego parlamentu, Bundesrat, zadecydowała o wystąpieniu z wnioskiem o delegalizację skrajnie prawicowej Narodowo-Demokratycznej Partii Niemiec (NPD). Zarówno rząd Niemiec, jak i Bundestag na razie nie przyłączyły się do wniosku, bo boją się porażki w razie odwołania neonazistów do trybunału w Strasburgu.
Decyzja Bundesratu (izba krajów związkowych) zapadła niemal jednogłośnie. Od głosu wstrzymała się jedynie Hesja. Bundesrat, w którym reprezentowanych jest 16 krajów związkowych RFN, przychylił się tym samym do zalecenia premierów niemieckich landów.

O delegalizacji NPD zadecyduje Federalny Trybunał Konstytucyjny w Karlsruhe, a w razie odwołania od jego decyzji - Europejski Trybunał Praw Człowieka. Poprzednia próba delegalizacji NPD - w 2003 roku - nie powiodła się. Trybunał Konstytucyjny oddalił wtedy wniosek o delegalizację partii, motywując to tym, że część materiału dowodowego opierała się na wypowiedziach konfidentów służb specjalnych w kierownictwie NPD. Sędziowie nie byli w stanie stwierdzić, czy przedłożony materiał pochodził od NPD, czy też konfidentów służb specjalnych.

Minister sprawiedliwości Hesji Jörg-Uwe Hahn ostrzegł, że ponowna porażka w procedurze delegalizacyjnej może tylko dowartościować neonazistów. Należy się obawiać, że w przypadku delegalizacji decyzję tę uchyli Europejski Trybunał Praw Człowieka.

Z tego też powodu zarówno rząd Niemiec, jak i Bundestag na razie nie przyłączyły się do wniosku Bundesratu.

Będzie porażka przed sądem? "Bardziej boimy się tej przed historią"

- Jesteśmy przekonani, że działalność NPD jest sprzeczna z konstytucją - powiedziała z kolei premier Turyngii Christine Lieberknecht (CDU). Podkreśliła, że podstawą dowodową będą tym razem wypowiedzi setek funkcjonariuszy NPD.

Wtórował jej premier Szlezwika-Holsztynu Torsten Albig (SPD). Jego zdaniem niebezpieczna nie jest porażka przed sądem, ale "przed naszą historią". Dodał, że zakaz działalności partii politycznej to "ostry miecz", ale "kto jest atakowany, ten musi się bronić". To niedopuszczalne, by "demokracja wspierała swoich własnych wrogów pieniędzmi podatników".

Tekst pochodzi z serwisu Deutsche Welle.



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM