Poruszający manifest "Huffington Post": Żyć i umierać w Ameryce. Jak zabija broń palna

"Trójka zastrzelona w Michigan... Wielokrotnie postrzelony 18-latek umiera... Mężczyzna zabija żonę... Mężczyzna zastrzelił własnego syna... Policjanci zastrzelili nastolatka..." - to zaledwie początek długiej listy zabójstw, do których użyto broni palnej w USA w 2012 r. "Huffington Post" wyliczył wiele z nich na swojej głównej stronie w poruszającym manifeście. Materiał zatytułował po prostu: "Żyć i umierać w Ameryce".
Dostęp do broni w Stanach to od lat przedmiot ożywionych dyskusji, które przybierają na sile po każdej większej strzelaninie. W ostatnich miesiącach przyczynkiem do ich wznowienia były strzelanina na premierze ostatniego filmu o Batmanie w Denver - 12 osób zginęło, 59 zostało rannych - i strzelanina w szkole w Newtown z poprzedniego tygodnia - zginęło w niej 20 dzieci i 6 nauczycieli.

Illinois, Luizjana - ponad 80 proc. wszystkich morderstw

Według statystyk FBI średnio w 2011 r. w USA broń palna była narzędziem zbrodni w ok. 54 proc. przypadków wszystkich morderstw. W wielu stanach jednak ten procent jest dużo wyższy - w Illinois czy Luizjanie ponad 80 proc. wszystkich zabójstw w ostatnim roku dokonano za pomocą broni palnej, w Missisipi, Michigan, Pensylwanii czy Wyoming było to ponad 70 proc.

USA mają jeden z najwyższych wskaźników zabójstw przy użyciu tego rodzaju broni na świecie. W wielu stanach dostęp do pistoletów nie jest obarczony zresztą żadnymi restrykcjami, co według wielu ekspertów jest powodem wielkiej liczby zabójstw dokonywanych za ich pomocą.

Zabójstwa w tydzień po strzelaninie w szkole w Newtown

Temat po raz kolejny poruszył w sobotę popularny amerykański "Huffington Post", który walczy z lobby strzeleckim. Na czołówce portalu znajduje się ogromny materiał zatytułowany po prostu "Żyć i umierać w Ameryce". Pod tytułem wyliczone są morderstwa z ostatniego roku, które popełniono przy użyciu broni palnej. Lista ciągnie się i wydaje się nie mieć końca. Każda wzmianka linkuje od razu do artykułu opisującego poszczególną tragedię.

Sam artykuł z kolei opisuje już tylko przypadki zabójstw, które miały miejsce w ostatnim tygodniu - czyli od momentu przerażającej strzelaniny w szkole podstawowej w Newtown, do której doszło w poprzedni piątek. Czytając materiał, ciężko uwierzyć, że to wszystko wydarzyło się zaledwie w przeciągu tygodnia.

4-latek zastrzelony na drodze, 3-latek bawił się bronią...

W noc po ataku na szkołę Sandy Hook, kierowca zatrzymał samochód na ulicy Kansas i na ślepo otworzył ogień. Zastrzelił 4-letniego Aydana Pareę w głowę - chłopiec właśnie wsiadał do samochodu ojca.

Następnego dnia, w sobotę, 3-latek w Guthrii w Oklahomie zmarł po tym, jak przypadkiem postrzelił się w głowę pistoletem. Broń znalazł, bawiąc się w domu cioci i wujka - wujek jest pracownikiem policji.

Kolejnego dnia 71-latek został aresztowany po tym, jak zabił własnego syna. Mężczyzna najwyraźniej sam zawiadomił o tragedii policję.

14-letni Paul Sampleton Jr. został znaleziony w swoim domu w Georgii w ostatnią środę związany i postrzelony. Podejrzewa się, że został napadnięty przez złodziei.

A powyższe przypadki to tylko niektóre z tych opisanych przez "Huffington Post". Portal nie wymienił też wszystkich. Nie wspomniał np. o piątkowej strzelaninie, do której doszło w Pensylwanii i w której zginęły cztery osoby, a kilku policjantów zostało rannych. W nocy z kolei doszło do strzelaniny w klubie nocnym w Alabamie - jak podaje agencja AP, zginęły dwie osoby.

Hollywood: Ile jeszcze? Już dość. Zażądajmy działań

Materiał "Huffington Post" to kolejna akcja na rzecz ograniczenia w Stanach dostępu do broni. W ostatnim tygodniu gwiazdy Hollywood zebrały się, aby razem z Fundacją Enough wyrazić swój sprzeciw przeciwko lobby strzeleckiemu. M.in. Jamie Foxx, Beyonce, Reese Witherspoon, Jennifer Aniston, Cameron Diaz i Gwyneth Paltrow w emocjonalnym nagraniu pytają, ile jeszcze osób, dzieci, studentów, matek i ojców musi zginąć, aby rząd podjął odpowiednie działania w tej sprawie.



DOSTĘP PREMIUM