Starzenie się nie musi być problemem, ale z Polski lepiej nie brać przykładu

Starzenie się społeczeństw nie musi być problemem, może być też szansą. Wszystko to sprawa mentalności i nastawienia. Polsce nie idzie w tej kwestii najlepiej. "W ciągu zaledwie jednej dekady wskaźnik urodzin spadł z jednego z najwyższych poziomów w Europie do najniższego. Skutki tej sytuacji dla tzw. piramidy wieku są trudne do oszacowania" - pisze "Deutsche Welle".
30 tysięcy lat temu w historii ludzkości nastąpił niebywały przełom. Po raz pierwszy przedstawiciele homo sapiens żyli tak długo, że stali się babciami i dziadkami. - Zmieniła się tym samym cała struktura socjalna, starzy mogli bowiem przekazać swoją wiedzę młodym - stwierdziła federalna minister ds. rodziny Kristina Schröder, otwierając w Berlinie drugie forum demograficzne. Dzięki temu przełomowi w ogóle możliwy stał się rozwój współczesnej ludzkości, dodała minister.

Kristina Schröder powołała się na najnowsze wyniki badań naukowych. Amerykańska antropolog Rachel Caspari, która intensywnie zajmuje się znaczeniem procesu starzenia się dla ewolucji, postawiła tezę, iż babcie i dziadkowie przejęli ważne funkcje socjalne, umacniając plemię. Był to największy atut homo sapiens, który pozwolił mu przetrwać, w przeciwieństwie do neandertalczyków, którzy z reguły umierali długo przed osiągnięciem "wieku emerytalnego".

Juniorzy i seniorzy

Dziś żyjemy w czasach pradziadków. Kristina Schröder nie pogłębiała już wprawdzie tego tematu, ale wskazała na społeczne znaczenie wiedzy przekazywanej z pokolenia na pokolenie. - Postęp potrzebuje zarówno wiedzy starszych, jak i pionierskiego ducha młodych - stwierdziła. Wspieranie obydwu tych aspektów jest zadaniem polityki, jeżeli chcemy wyjść zwycięsko z dokonujących się przemian demograficznych.

Niemcy, w porównaniu z innymi krajami świata, dość późno uświadomiły sobie znaczenie dokonującego się przełomu. Tematem społecznej dyskusji jest on dopiero od mniej więcej 10 lat. Polityka zajęła się nim kilka lat temu. Dopiero od jesieni 2011 roku istnieje oficjalna strategia demograficzna rządu federalnego. W 2012 roku zwołany został pierwszy rządowy szczyt demograficzny. W tym samym roku zainicjowana została międzynarodowa platforma dyskusyjna "Berlińskie forum demograficzne". W tych dniach jej uczestnicy po raz drugi spotkali się w Berlinie.

Emeryci nie są ciężarem

- W Niemczech zmiany demograficzne dokonają się znacznie szybciej niż na przykład we Francji czy w USA - ostrzegł Yves Leterme, zastępca sekretarza generalnego OECD. Powodem jest niska liczba urodzin i rosnąca długość życia. Konieczna jest zmiana mentalności, uważa Yves Leterme; polityka musi w większym niż dotąd stopniu troszczyć się o młodych, natomiast starsze pokolenie powinno mieć świadomość roli, jaką odgrywa w społeczeństwie, dla którego "w żadnym wypadku nie jest ciężarem".

Przykładem wzorowej wręcz polityki demograficznej jest Australia, gdzie regularnie przygotowywane są tzw. raporty międzypokoleniowe. Australijscy dziadkowie mają ponadto prawo do 50 godzin tygodniowo na opiekę nad wnukami. Możliwość zaangażowania się w sytuacji, kiedy dziećmi nie mogą opiekować się rodzice, stwarzają też dziadkom Czechy, Rosja i Słowenia. Podobny model zamierza wprowadzić w Niemczech minister Schröder.

Polska na szarym końcu

"Absolutnie negatywnym przykładem" polityki demograficznej jest Polska, stwierdziła Janina Jóźwiak z warszawskiej School of Economics, która wraz z innymi ekspertami z całego świata przyjechała do Berlina.

W ciągu zaledwie jednej dekady wskaźnik urodzin spadł z jednego z najwyższych poziomów w Europie do najniższego. Skutki tej sytuacji dla tzw. piramidy wieku są trudne do oszacowania, trzeba jednak przyjąć, że mogą być katastrofalne.

Nowe szanse

Przemiany demograficzne nie są nowym zjawiskiem, uważa Norbert Schneider, dyrektor Federalnego Instytutu Badań nad Ludnością. Nie ma bowiem stabilnych populacji. Nowością naszych czasów jest jednak intensywność i tempo rozwoju przemian demograficznych. Istotne są też różnice w rozwoju w poszczególnych krajach i regionach. Szansę niemiecki specjalista widzi w dożywotniej nauce, stworzeniu możliwości pracy większej liczbie kobiet i nowym podejściu do zjawiska migracji. Starzejące się społeczeństwa będą skazane na imigrantów, którzy w jeszcze większym stopniu niż do tej pory będą wędrowali między poszczególnymi krajami. Konieczna jest więc nowa "kultura powitalna". Swoje nastawienie muszą też zmienić przedsiębiorcy, którzy jak dotąd nie zauważyli jeszcze szans, jakie kryje w sobie "srebrnowłosy rynek".

Intensywnie dyskutowano w Berlinie także na temat granic wiekowych. Pytanie na przykład, dlaczego osoba powyżej 65 lat nie może zostać w Niemczech burmistrzem. - Potrzebujemy bardziej elastycznego planu życiowego - uważa 29-letnia Jasmin Passet, uczestniczka panelu młodych ekspertów. Jej zdaniem dawno przeżył się już model: szkoła, praca, emerytura.

Dzieci powinno się rodzić jak najszybciej

82-letnia Ursula Lehr, była minister ds. rodziny i ceniony naukowiec, badała m.in. powód, dla którego kobiety w Niemczech coraz później stają się matkami. Jej zdaniem przyczyną są też błędy popełnione przez politykę, która zbyt koncentrowała się traktowaniu potomstwa jako "czynnika finansowego". Niebagatelną rolę odgrywa też przeciągająca się młodość i przeświadczenie, że wyrodną matką jest kobieta, która nie stoi do dyspozycji dzieci przez 24 godziny na dobę. - Więcej pieniędzy od państwa nie motywuje do rodzenia więcej dzieci - uważa była minister. Jej zdaniem młodzi powinni stawać się rodzicami możliwie najwcześniej.

Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''



DOSTĘP PREMIUM