"The Times" chciał napiętnować antysemityzm. Obraził Polaków

Ostry protest ambasady polskiej w Londynie, publiczne słowa potępienia od eksperta od Europy Wschodniej i błyskawiczna reakcja Polaków na Twitterze. Felietonista "The Times" Giles Coren napisał ostry tekst, w którym - jak twierdzi - piętnował antysemityzm Brytyjczyków. Ale wplątał w niego Polaków i Żydów - i chyba nie spodziewał się takiej reakcji.
"Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, że gdyby nie ci wstrętni Polacy, to byś mówił dziś po niemiecku. Obraziłeś cały naród " - napisał do Gilesa Corena na Twitterze Karol Jackiewicz. "Nie, to Anglików opisałem jako antysemitów" - bronił się wyraźnie zdziwiony, a potem poirytowany felietonista Timesa.

Ale w ciągu następnych godzin musiał odeprzeć zarzut szkalowania Polaków jeszcze kilkukrotnie, a będzie miał jeszcze do czynienia z oficjalnymi protestami polskich stowarzyszeń w Wielkiej Brytanii.



O czyim antysemityzmie napisał brytyjski Żyd z Polski?

O co chodzi? Coren, z pochodzenia polski Żyd, najwyraźniej chciał zakpić z dwóch spraw naraz - tego, jak Polacy w Wielkiej Brytanii mówią po angielsku (zwłaszcza po ostatnich doniesieniach o tym, że język polski stał się już drugim językiem w Anglii i Walii) oraz z antysemityzmu. I tu pojawia się problem - czyjego.

Coren napisał bowiem swój tekst łamaną, najeżoną koszmarnymi błędami angielszczyzną. "Today I am make first column in Polski" - zatytułował go. Dalej jest jeszcze gorzej. "So today I am celebrate Polish is become number two language entire of England not count Wales by write whole opinion column topical observation of week's news for first time in actual Polish language" - pisze Coren, tłumacząc, że z okazji awansu polskiego języka na drugie miejsce pod względem częstotliwości użycia w Anglii po raz pierwszy on sam napisze felieton po "polsku".

Brytyjski ekspert: Mam nadzieję, że Polska poskarży się na Corena

I o ile sam pomysł wykpienia tego, że część Polaków na Wyspach faktycznie język angielski kaleczy mniej więcej tak jak Coren w swoim wpisie - jest nie najgorszy i być może dla niektórych całkiem śmieszny, o tyle drugi temat, który felietonista Timesa w swoim tekście poruszył, już taki dobry nie był. Publicysta napisał o antysemityzmie - jak potem tłumaczył na Twitterze wściekłym Polakom - brytyjskim. Jednak jego tekst, miejscami trudny do zrozumienia nawet dla osoby płynnie mówiącej po angielsku, polska społeczność na Wyspach i polska ambasada uznała za szkalujący Polaków. I całkiem możliwe, że słusznie.

Corena napiętnował również publicznie Edward Lucas, szef redakcji zagranicznej prestiżowego tygodnika "The Economist". Na zawiłej historii naszej części Europy Brytyjczyk zna się jak mało kto - zajmuje się tym regionem od ponad 20 lat, widział na własne oczy upadek komunizmu i żelaznej kurtyny i rozpad ZSRR, a do tego uczył się polskiego na Uniwersytecie Jagiellońskim.

"Mam nadzieję, że polska ambasada złoży skargę w Timesie na Gilesa Corena" - napisał Lucas na Twitterze. Ambasada, rzeczywiście, reakcję zapowiedziała:



"Przepraszam, nie chciałem nikogo obrazić"

Najbardziej Corenowi dostaje się za słowa o brytyjskim polityku Davidzie Wardzie, który "popisał się" niedawno antysemickim żartem. Dziennikarz "The Times" (który na początku felietonu zaznacza, że przecież i on pochodzi z Polski) podkreśla: If he not like Jews, say not like Jews. Polish mans is not afraid say is not like Jews". ("Jak on nie lubić Żydów, to niech on powiedzieć, że nie lubić Żydów. Polskie ludzie nie bać się mówić, że nie lubić Żydów" - red.).

Bo Coren najwyraźniej użył Polaków do hiperbolizacji swojej krytyki brytyjskiego antysemityzmu. Kontynuując swój felieton pisał (w wolnym tłumaczeniu): "To, co dziwi Polaków, to to, dlaczego pan poseł David Ward nie powie po prostu, że Żydów nie lubi? Dlaczego nie powie, że powiedział to, co powiedział, bo Żydzi ze swoimi haczykowatymi nosami i obrzezanymi penisami go brzydzą? W Polsce ci, co nie lubią Żydów, po prostu wrzucają ich do studni na widłach, potem zalewają betonem, piją wódkę, śmieją się i tańczą na grobach. I nie mówią potem jak tchórze: ".

Wygląda jednak na to, że brytyjski dziennikarz, chcąc za pomocą groteskowego przerysowania Polaków skrytykować Brytyjczyków, mocno przesadził. I sam będzie chyba musiał przepraszać.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM