Francuski parlament: "Tak" dla małżeństw homoseksualnych i adopcji dzieci przez gejów

Niższa izba francuskiego parlamentu poparła ustawę zezwalającą na małżeństwa homoseksualne i adopcję dzieci przez gejów i lesbijki. Minister sprawiedliwości Christiane Taubira odtrąbiła zwycięstwo, ale nowe prawo ma we Francji wielu przeciwników, głównie w kręgach konserwatywnych i katolickich oraz wśród diaspory muzułmańskiej.
Ustawa, znana we Francji pod określeniem "małżeństwo dla wszystkich", przeszła we francuskim Zgromadzeniu Narodowym stosunkiem głosów 329 do 229. Jeżeli 2 kwietnia przegłosuje ją również Senat (a ma na to wszelkie szanse, popierający ją socjaliści prezydenta Francois'a Hollande'a mają tam większość), Francja dołączy do grupy 11 krajów (w tym m.in.: Belgii, Portugalii, Holandii, Hiszpanii), w których małżeństwa osób tej samej płci są legalne.

Małżeństwa gejów podzieliły Francuzów

Legalizacja małżeństw homoseksualnych i zezwolenie na adopcję dzieci przez homoseksualistów będzie najważniejszą reforma społeczną we Francji od zakazania kary śmierci w 1981 r. I choć w tym kraju od kilku lat związki partnerskie są dozwolone i wykorzystywane chętnie także przez pary heteroseksualne, to kwestia małżeństw gejów i lesbijek, a zwłaszcza adopcji przez nich dzieci, podzieliła społeczeństwo niemal na pół - bardziej niż jakakolwiek dotychczasowa inicjatywa rządu Hollande'a.

Według sondażu pracowni CSA z 13 stycznia propozycję rządzących socjalistów poparło 51 proc. badanych, a 43 proc. było przeciw.

Socjaliści wygrali "bitwę"

- Stoczyliśmy wielką, szlachetną bitwę - mówiła przed głosowaniem główna promotorka inicjatywy socjalistów, minister sprawiedliwości Francji Christiane Taubira. Po głosowaniu nie mogła ukryć uśmiechu radości.

Dwie trzecie Francuzów określa się jako rzymscy katolicy, jednak uczestnictwo we mszy spadło od lat 70. We Francji mieszka też 5 mln muzułmanów i pół miliona Żydów. Sprawa małżeństw homoseksualnych sprowokowała nietypowy sojusz - na ulice w masowych protestach przeciwko ich legalizacji ramię w ramię wyszli katoliccy konserwatyści i francuscy muzułmanie.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM