"Cała się trzęsę", "Obudził mnie wiatr i łomot" [RELACJE ŚWIADKÓW]

W Rosji nad Uralem spadł deszcz meteorów. Wiele osób zostało rannych. W trzech największych miastach regionu wybuchła panika. Z relacji świadków wyłania się obraz paniki, ogłuszonych hukiem ludzi i potłuczonych szyb w oknach. "Cała moja rodzina w przerażeniu biegała po domu" - opisuje na Twitterze Nastia Grabluk.
Drżące w posadach domy, okna zmiecione falą uderzeniową, awaria sieci komórkowej. I panika po tym, jak ludzie na Uralu zobaczyli na pogodnym niebie smugi dymu i oślepiające białe światło płonących na niskim pułapie atmosfery meteorów. Ponad 250 osób potrzebowało pomocy medycznej - wielu raniły odłamki szkła z wybitych falą uderzeniową szyb. Według niepotwierdzonych informacji kilka meteorytów uderzyło w Ziemię.



"Ten wybuch...moje uszy...szyby wyleciały z okien... telefon nie działa" - napisała na Twitterze Jewgienia Gabun. Inne komentarze internautów utrzymane były w podobnym tonie. "Moje okno jest rozbite, cała się trzęsę!" - napisała Katja Greczannikowa. "Moje okna przetrwały, ale w pierwszej chwili myślałem, że rozbierają mój dom, a potem - że to UFO albo trzęsienie ziemi" - to z kolei wrażenia Olgi Bukrejewej.

"To był najdziwniejszy poranek w życiu"

Według najnowszych danych ponad 400 osób zostało rannych - głównie w wyniku zniszczeń po fali uderzeniowej. Trwa ewakuacja ludzi z uszkodzonych budynków. Zaraz po wybuchu, gdy przestały działać telefony, setki przerażonych ludzi usiłowały dowiedzieć się o stan zdrowia swoich bliskich na Twitterze.



"To był najdziwniejszy poranek w życiu: zostałam obudzona przez wiatr i łomot, potem histerycznie krzyczałam, gdy cała rodzina przerażona biegała w szoku po domu" - napisała zaledwie kilka minut po incydencie Nastia Grabluk. "Jestem młoda, nie chcę umierać!" - panikowała na Twitterze Elena Zimnukowa. "To koszmar. Co chwila się trzęsę" - dodała potem.

Rosjanie kwestionują wersję o deszczu meteorów

Potężny huk, jakby pochodzący od wybuchu, sprawił, że Rosjanie natychmiast zaczęli też snuć domysły, czy to, co spadło nad Uralem, rzeczywiście było deszczem meteorów lub jednym dużym meteorem. - Na początku na niebie pojawiła się jasna smuga, a po dziesięciu sekundach usłyszałem wybuch. Pojawił się ślad, jak za samolotem, tylko szerszy. Aż osmaliło mi brwi - powiedział korespondentowi agencji prasowej geolog Władimir Wołkow.

"Meteoryt? Ach tak, i musiał spaść dokładnie na Czelabińsk" - napisała mieszkanka tego miasta Arina Pażowa. "To albo samolot albo meteoryt" - napisał Bogdan Sewastianow. Ludzie piszą też o "swądzie prochu strzelniczego w powietrzu".

DOSTĘP PREMIUM