Namibia: zakaz noszenia krótkich spódniczek. Kobiety wściekłe, protestują. "Aresztujcie gwałcicieli, nie fashionistki" [WIDEO]

Setki kobiet wyszły na ulice Windhuk, stolicy Namibii. Protestują przeciwko zakazowi noszenia minispódniczek. Za pokazywanie nóg grozi areszt. Zakaz ma pomóc w walce z plagą przemocy seksualnej - w tym kolosalnej liczbie gwałtów.


Kilkaset kobiet (oraz kilku mężczyzn) w minispódniczkach zgromadziło się w piątek, w centrum Windhuk, by zaprotestować przeciw niedawno wprowadzonemu zakazowi noszenia krótkich spódnic. "Aresztujcie gwałcicieli, nie fashionistki" i "Jak śmiecie zmniejszać moją wolność" - widniało na transparentach.

Za kratki za mini

Za eksponowanie nóg kobietom grozi areszt. I nie jest to martwy przepis - w Rundu, jednym z miast Namibii, w grudniu za "niestosowny strój" aresztowano 40 kobiet. Organizatorki protestu, członkinie organizacji Women in Solidarity, są oburzone, bo nowe zasady łamią konstytucję.

Kobiety prowokują

Zakaz noszenia krótkich spódniczek ma pomóc walczyć z plagą gwałtów. Namibia boryka się z bardzo wysokim wskaźnikiem przestępstw o charakterze seksualnym - kobiety często padają ofiarami brutalnych ataków. W 2012 roku w wyniku obrażeń związanych z gwałtami zmarło 38 kobiet. Policja uważa, że kobiety, które noszą krótkie spódniczki, prowokują mężczyzn. - Kobieta nie może spacerować po mieście, jeśli widać jej pośladki - uważa Sebastian Ndeitunga, szef policji. - Nie chcemy narzucać ludziom, jak się mają ubierać, ale moda nie powinna być usprawiedliwieniem zachowania niezgodnego z naszą tradycją - dodał.

Organizatorki manifestacji uważają jednak, że wprowadzenie restrykcyjnego prawa to atak na wolność jednostki i że kobiet nie można winić za gwałty.

DOSTĘP PREMIUM