Laicyzacja, spory światopoglądowe, afery pedofilskie. Jak Jan Paweł II i Benedykt XVI poradzili sobie z problemami Kościoła? [PORÓWNANIE]

"Charyzmatyczny Jan Paweł II pielgrzymował, by mówić do ludzi. Benedykt XVI to myśliciel skupiony na sprawach Europy" - ocenia Marek Zając, katolicki publicysta. Jak obaj poradzili sobie z problemami Kościoła takimi jak laicyzacja, dotarcie do wiernych, spory światopoglądowe i skandale pedofilskie?
11 lutego Benedykt XVI ogłosił, że ustąpi z urzędu papieskiego. Niespełna 86-letni papież orzekł, że stan zdrowia nie pozwala mu na zarządzanie Kościołem, nie chce jednak rezygnować z działalności intelektualnej.

Poprosiliśmy Marka Zająca, katolickiego publicystę związanego obecnie z TVP i wykładowcę Wyższej Szkoły Europejskiej im. ks. Józefa Tischnera w Krakowie, o to, by przeanalizował najważniejsze problemy Kościoła i spróbował ocenić, jak poradzili sobie z nimi Jan Paweł II i Benedykt XVI. - Obaj działali w zupełni innych okolicznościach geopolitycznych czy obyczajowo-mentalnych, społecznych - zastrzega w rozmowie z TOK FM Marek Zając. - Ale pewne rzeczy wydają się dla współczesnego Kościoła wyzwaniem niezmiennym, również dla następcy Benedykta XVI - ocenia.



- Co chwila nas, współczesny świat rozpalają dyskusje światopoglądowe: debata dotycząca prawa dla par homoseksualnych czy debaty bioetyczne (dotyczące in vitro) - uważa Marek Zając. - Kościół z jednej strony ma jednoznaczne i niezmienne nauczanie, z drugiej strony powinien kierować się kryterium miłości bliźniego. Wielu katolików ma z tym problem - widzimy to na przykład w Polsce. Oglądając występ Krystyny Pawłowicz (mówiła m.in. o jałowych związkach gejów czy obraźliwie o Annie Grodzkiej), widzimy przechył w jedną stronę - dodaje.

Jan Paweł II wydawał się zręczniejszy ze względu na cechy osobowości - ocenia Zając. Był typem człowieka otwartego na innych, bardzo łatwo nawiązującego relacje. Nie był "bratem łatą", który kumpluje się na siłę. Miał styl, który ujmował i podbijał serca również ludzi stojących daleko od Kościoła.

Za czasów pontyfikatu Benedykta XVI wybuchło kilka bomb. Wiele rzeczy trzeba było odkręcać: stosunki z islamem, ściągnięcie ekskomuniki z lefebrystów negujących istnienie komór gazowych, ochłodzenie w stosunkach z Żydami. Benedykt XVI ma inną osobowość. Budowanie bliskości z wiernymi nie przychodziło mu łatwo. Brakowało wyczucia, współpracy, umiejętności, wiedzy ze strony watykańskich kurialistów. Stąd i postulaty, by zreformować rzymską kurię.



- Skandale pedofilskie podważyły autorytet Kościoła, w wielu przypadkach doszło do zdrady Ewangelii, tego, co dla Kościoła jest najważniejsze - stwierdza Zając. - Zdradą Ewangelii jest sytuacja, kiedy dobro ofiary - niewinnego, skrzywdzonego dziecka - uznaje się za rzecz mniej istotną niż fałszywie rozumiane dobro Kościoła. Wielu ludzi może wyjaśniać sobie tę sytuację w prosty sposób: księża to tylko ludzie, zdarzają się takie przypadki. - Ale kłopot polega na tym, że instytucja rękoma wielu wysoko postawionych hierarchów tuszowała te skandale - dodaje publicysta.

Jan Paweł II w końcówce swojego pontyfikatu zajął się sprawą. To było bez precedensu - ocenia publicysta. Nadzór, kontrolę i badanie przypadków molestowania przekazano Kongregacji Nauki Wiary, która w Kościele zajmować się powinna czymś zupełnie innym. Jan Paweł II wyczuwał, że problem pedofilii jest poważny i są kręgi, które chcą zamieść problem pod dywan. I nieprzypadkowo przekazał tę sprawę w ręce kard. Josepha Ratzingera, do którego miał zaufanie.



Benedykt XVI wielokrotnie przepraszał za przypadki pedofilii i jej ukrywanie, ale już po wybuchu afer m.in. w Irlandii i Stanach Zjednoczonych. - Benedykt XVI dla sprawy zrobił na tym polu bardzo wiele. Za jeden z ważniejszych dokumentów jego pontyfikatu uważam "List do katolików irlandzkich". List napisany językiem prostym, klarownym, dalekim od kościelnej nowomowy i eufemizmów. List, w którym czarno na białym jest powiedziane, co wydarzyło się w Kościele irlandzkim (wieloletnie molestowanie dzieci przez osoby duchowne). Jest część poświęcona ofiarom, sprawcom i biskupom. I coś, co z punktu widzenia osoby z zewnątrz wydaje się krokiem zwykłym - że należy współpracować z władzami świeckimi przeprowadzającymi śledztwa. To krok bezprecedensowy, biorąc pod uwagę wielowiekową praktykę Kościoła. Jak to wychodzi w różnych krajach to inna sprawa - wiele jest do zrobienia i spadnie to na następnego papieża.



- Kościół ma często niezasłużenie bardzo złą prasę, wokół Kościoła narasta mnóstwo stereotypów, łatwo staje się chłopcem do bicia. Klarowny, jasny, ewangeliczny ton będzie mógł się z dużą siłą przebić - uważa Marek Zając.

Nasz rozmówca analizuje: Jan Paweł II był słuchany i szanowany przez cały świat, bo jego przekaz się przebił. Papież Polak zaczął swój pontyfikat od hasła: "nie lękajcie się otworzyć drzwi Chrystusowi". Jako charyzmatyczny prorok pielgrzymował, by mówić do ludzi.

Benedykt XVI zostawia po sobie ważne teksty, ale one będą żyć głównie w obiegu kościelnym. Bo skupiał się na tym, co wewnątrz Kościoła. Po jego słowach nie było takiego silnego echa, jakie się pojawiało po wypowiedziach Jana Pawła II. Encykliki Benedykta XVI, świetne teksty, napisane bardziej zrozumiałym językiem, były przedmiotem dyskusji w kręgach katolickich.



- Jeżeli komuś się wydaje, że Kościół trwa w przekonaniu, że świat powstał w siedem dni, a nie wedle scenariusza, jaki przedstawia nauka, to się myli. W Księdze Rodzaju mamy obraz symboliczny. Kościół uważa, że to Bóg stworzył świat - wyjaśnia Zając. - Z papieżami łączy się przekonanie, że powinni powstrzymać laicyzację w Europie. A to trąci europocentryzmem. Liczba katolików i kapłanów na świecie się nie zmienia, choć np. w niemieckich seminariach jest katastrofalny spadek liczby powołań w ostatnim ćwierćwieczu. Europa jest skoncentrowana na sobie - tłumaczy.

Zając uważa, że nowy papież powinien kontynuować otwarcie na cały świat. - Rozpoczął je Jan Paweł II. Historia katolicyzmu nie musi koncentrować się na Europie.

W przypadkuBenedykta widać, że skoncentrował się na wątkach europejskich. I tak komentowano jego wybór w 2005 roku. Że kardynałowie raz jeszcze postawili na kandydata, który powinien zmierzyć się z laicyzacją w Europie. Z analitycznego punktu widzenia papież z Ameryki Południowej byłby szansą na nowy zastrzyk energii i nowe spojrzenie - kończy Zając.



Jan Paweł II zmarł w kwietniu 2005 r. Jego 27-letni pontyfikat (jeden z dłuższych w historii) obfitował w pielgrzymki - papież odbył ich ponad 100, odwiedzając wszystkie kontynenty. Papież Polak ujmował tłumy otwartością. Budował też pomosty z innymi Kościołami chrześcijańskimi. Jan Paweł II napisał 14 encyklik i ponad 40 listów apostolskich. W czasie swojego pontyfikatu napisał też sześć książek. Był przeciwnikiem kapłaństwa kobiet oraz stosowania antykoncepcji, co było szczególnie krytykowane ze względu na rozprzestrzeniający się w zastraszającym tempie wirus HIV. Panuje też opinia, że Jan Paweł II niewystarczająco zdecydowanie zajął się sprawą pedofilii w Kościele.

Następca JP II - Benedykt XVI - w czasie swojego niespełna 8-letniego pontyfikatu odbył 24 pielgrzymki poza granice Włoch. Benedykt XVI był głową Kościoła w trudnych czasach, kiedy wybuchały potężne skandale pedofilskie, również z przeszłości. Ujawnione przypadki molestowania dzieci przez osoby duchowne - oraz karygodne przypadki tuszowania tych faktów - zatrzęsły w posadach Kościołami m.in. w Irlandii i Stanach Zjednoczonych.

Ustępujący papież nie jest zwolennikiem teorii ewolucji (odkrycia Karola Darwina uważa za niedostatecznie dowiedzione). Ratzinger, jeszcze jako kardynał, prowadził ożywioną działalność intelektualną - skupiał się na sprawach doktrynalnych, analizował również aktualną kondycję chrześcijaństwa. Papież jest autorem trzech encyklik.

DOSTĘP PREMIUM