Berlińczycy nie pozwolą rozebrać East Side Gallery. "To kulturalne barbarzyństwo"

Wczoraj miała rozpocząć się rozbiórka ostatniego wielkiego fragmentu muru berlińskiego. Na jego miejscu jego kawałka ma stanąć wielki apartamentowiec. Jednak protest Berlińczyków powstrzymał robotników.
"Czyżby kultura była nic nie warta?", "Panie Wowereit, niech pan nie wyburza muru" - z takimi hasłami na transparentach demonstrowali wczoraj Berlińczycy, którzy nie chcą zgodzić się na wyburzenie East Side Gallery. Część tego pomnika historii i jednej z głównych atrakcji turystycznych Berlina ma bowiem zostać wyburzona, a w jej miejsce deweloper chce postawić apartamentowiec - pisze "Gazeta Wyborcza".

- Przecież tam co kilka metrów stały automatyczne karabiny. Tu ginęli ludzie. Stawianie tu luksusowych wieżowców można porównać do budowania stacji benzynowych przy barokowych pałacach - mówiła dla "Tagesspiegel" jedna z protestujących.

Jednak protesty Berliczyków mają niewielkie szanse na uratowanie East Side Gallery. Stopniowa rozbiórka prawie półtorakilometrowego muru zaczęła się już w 2007 roku, w celu zbudowania tam przystani dla powstającego tuż obok centrum rozrywki. Plany dotyczące budowy wieżowca to tylko kolejny krok w rozbiórce. - To kulturalne barbarzyństwo - komentują działacze.

Cały tekst w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej"

DOSTĘP PREMIUM