"Siła polskiego głosu nie jest wielka". Jak zagłosują nasi kardynałowie na konklawe?

- Na pewno są kuszeni przez taką czy inną frakcję w Watykanie - mówi o polskich kardynałach Adam Szostkiewicz z "Polityki". Zwłaszcza że dwóch z nich to wysocy urzędnicy papieskiej biurokracji. Jak zagłosują? Możliwe są różne scenariusze. Żaden z nich nie ma jednak większych szans w głosowaniach.
W rozpoczynającym się dzisiaj konklawe udział bierze czterech polskich kardynałów-elektorów. - Zenon Grocholewski i Stanisław Ryłko to prałaci, czyli funkcjonariusze wysokiego szczebla watykańskiej biurokracji - tłumaczy w rozmowie z TOK FM Adam Szostkiewicz. Publicysta "Polityki" podkreśla, że dwaj watykańscy kardynałowie mają duże doświadczenie i własne interesy związane z Kurią. - Co nie znaczy, że nie chcą żadnych zmian - zastrzega Szostkiewicz. - Grocholewski znany jest w Watykanie z poglądów konserwatywnych. Ryłko wydaje się natomiast człowiekiem środka - dodaje Marek Zając, dziennikarz "Tygodnika Powszechnego".

Dziwisz? "Trudny do zakwalifikowania"

Pozostają jeszcze kardynałowie Stanisław Dziwisz i Kazimierz Nycz. - Ich atutem jest to, że nie są biurokratami watykańskimi, a czynnymi liderami kościelnymi w regionie - mówi Szostkiewicz. Dziwisz w tabloidach bywa nawet nazywany "wicepapieżem", co obrazuje jego pozycję w wyobrażeniach Polaków. - W kontekście konklawe to nie mówi nic, a nawet może być pocałunkiem śmierci. Takie określenia nie byłyby tam dobrze przyjęte - przyznaje publicysta "Polityki".

Zdaniem Zająca Dziwisz to postać trudna do zaklasyfikowania w ramach klasycznych frakcji, które próbuje się konstruować w mediach. - Kiedy przybył do Polski i objął rządy nad archidiecezją krakowską, zaczął od słynnego wystąpienia na forum Episkopatu, gdzie bardzo mocno skrytykował Radio Maryja. W zeszłym roku podczas uroczystości Bożego Ciała w Krakowie jednak chwalił media związane z o. Rydzykiem...

Polscy liberalni kapłani to... konserwatyści?

- W przypadku kardynała Nycza wiadomo, że to styl duszpasterstwa otwartego, gotowego do dialogu - tłumaczy Zając. Kojarzony jest z nurtem nowej ewangelizacji. - Jest wierny nauczaniu Kościoła, a jednocześnie odważnie wychodzi z nim do świata - dodaje dziennikarz "Tygodnika Powszechnego".

- Polscy kardynałowie na tle europejskich współbraci nie mieszczą się w pojęciu liberalizmu - zastrzega Zając. Zaznacza, że ktoś, kto w polskim Kościele uchodzić będzie za liberała, w Niemczech jawić się będzie jako konserwatysta.

"Siła polskiego głosu nie jest wielka"

Na kogo zagłosują Polscy kardynałowie? - Oni mieli szansę poznać się bliżej, wiedzą, kto jest co warty - mówi o kardynałach-elektorach Szostkiewicz. Wzbrania się jednak przed "kluczem narodowościowym czy kontynentalnym" i nie chce w ten sposób spekulować. - Taki element jest, ale to dzielenie włosa na czworo - dodaje. Zając tłumaczy natomiast, że polscy kardynałowie pracujący w ojczyźnie mogliby głosować za frakcją pozakurialną. - Ale biorąc pod uwagę drogę życiową kard. Dziwisza można sobie wyobrazić scenariusz przeciwny - przyznaje. Podkreśla, że Dziwisz doskonale zna kurialistów, a wielu z nich zawdzięcza mu kontakty z Janem Pawłem II lub nawet awanse.

- Siła polskiego głosu nie jest wielka - przyznaje Zając. Wynika to jednak z pozycji Polski w Kościele powszechnym. - Kościół niemiecki, który nie odznacza się taką liczbą duchownych i wiernych jak polski, jest jednocześnie silny finansowo i teologicznie - podkreśla Zając. Niemiecki Kościół na konklawe reprezentować będzie sześciu elektorów.

"Na pewno są kuszeni przez watykańskie frakcje"

Nie zmienia to jednak faktu, że polscy purpuraci biorą udział w wewnętrznych, frakcyjnych rozgrywkach przed konklawe. - Na pewno w tym uczestniczą. Na pewno są kuszeni przez taką czy inną frakcję - wyjaśnia Adam Szostkiewicz z "Polityki". - Nie ma co tworzyć wokół tego atmosfery sensacji, to jest normalna rzecz. Kardynałowie prowadzą tzw. konsultacje, tak jest przed konklawe i jeszcze podczas niego.

Jedno jest niemal pewne. Żaden z polskich purpuratów nie ma większych szans na zostanie papieżem. - Ale gdyby puścić wodze fantazji, najciekawszy z nich byłby Kazimierz Nycz - mówi Szostkiewicz. - To jeden z nielicznych członków polskiego episkopatu czujący ducha czasów - dodaje. Zdaniem publicysty "Polityki" Nycz rozumie, że trzeba rozmawiać ze wszystkimi, także krytycznie nastawionymi do Kościoła. Nie unika też mediów i ma podejście duszpasterskie, a nie politykierskie. - To, co z naszego punktu widzenia jest atutem, nie jest zaletą z punktu widzenia prałatów - zaznacza. Ci wolą bowiem kandydatów rozpoznawalnych i bardziej przewidywalnych.



DOSTĘP PREMIUM