"Halo? Tu papież Franciszek". Recepcjonista: Oniemiałem [WIDEO]

Andrea, recepcjonista w centrali zakonu jezuitów w Rzymie myślał, że to żart, gdy w piątek rano podniósł słuchawkę telefonu. - Tu papież Franciszek - usłyszał.
Rozmowa odbyła się w piątek, drugiego dnia po konklawe, ok. 10.45. - Nie mogłem uwierzyć. Spytałem, w czym mogę pomóc. "Chciałbym rozmawiać z ojcem generałem" - wyjaśnił papież - młody recepcjonista jest zdenerwowany nawet wtedy, gdy o tym opowiada.

- Chyba zauważył, że jestem zdenerwowany. Spytał mnie, jak się dziś mam i gdy przyznałem, że się denerwuję, odparł: "Spokojnie, to żaden problem" - mówi Andrea włoskim mediom.



Recepcjonista - jak podkreśla serwis Rappler - był przyzwyczajony do rozmów z sekretarzami katolickich VIP-ów, którzy umawiali rozmowy, nie - z samymi VIP-ami. Tymczasem papież sam wykręcił numer do generała zakonu jezuitów Adolfa Nicolasa, który jest jego byłym szefem - kard. Jorge Mario Bergoglio, obecny papież Franciszek, to jezuita.

Nowy papież już od konklawe wzbudza sensację swoim zachowaniem: prostotą, skromnością i tym, że nie przestrzega ceremoniału. Już sam wybór imienia i inspiracja życiem św. Franciszka z Asyżu sugerowały zmianę: papieża, który chce być bliższy zwykłym ludziom, identyfikowany bardziej z nimi niż z hierarchią Kościoła. Tuż po wyborze media podkreślały, że jako arcybiskup Buenos Aires Bergoglio rzadziej niż inni hierarchowie korzystał z pomocy w codziennym życiu: sam gotował swoje posiłki, do pracy jeździł metrem i mieszkał nie w pałacu biskupim, a w skromnym mieszkaniu.

Tuż po wyborze na papieża, przygotowując się w Pokoju Łez do wyjścia na balkon, odmówił założenia papieskiej peleryny i pozostał w białej sutannie. - Karnawał się skończył, niech ksiądz sam to włoży - powiedział ceremoniarzowi, który przyniósł mu czerwoną pelerynkę obszytą futrem z gronostajów. Na drugi dzień nie miał też na nogach czerwonych papieskich butów, a zwykłe czarne.

Jako "rewolucyjny" oceniono też gest Franciszka, który witając się po konklawe z tłumem zgromadzonym na pl. św. Piotra poprosił wiernych o błogosławieństwo dla siebie, pochylając przy tym głowę.



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM