"Efekt Angeliny" - świetna okładka najnowszego "Time'a". "Jolie wywołała trzęsienie ziemi"

"Angelina Jolie od zawsze była niezwykle wpływowa" - czytamy w najnowszym wydaniu tygodnika "Time". "Kiedy adoptowała dziecko z Etiopii, podwoiły się zapytania o etiopskie sieroty w agencjach adopcyjnych. Kiedy nazwała kolejne dzieci Vivienne i Maddox, to te imiona automatycznie stawały się najpopularniejszymi imionami nadawanymi noworodkom w USA. Teraz, kiedy ta kobieta, znana ze swojej ikonicznej urody, ogłosiła, że poddała się zabiegowi podwójnej mastektomii, było to kulturowe i medyczne trzęsienie ziemi".
Historia Angeliny Jolie, która prewencyjnie poddała się podwójnej mastektomii, trafiła właśnie na okładkę prestiżowego "Time'a". "Jolie - co jest uznane niemal przez wszystkich - podjęła właściwą decyzję" - głosi nagłówek czytamy na okładce tygodnika. "Ale ta decyzja stawia w centrum uwagi metodę, dzięki której Jolie dowiedziała się o ryzyku zachorowania" - przestrzega pismo.

"Jesteśmy całkiem nieźli w zamartwianiu się"

"Wielu ekspertów jest zaniepokojonych, że może wszyscy za bardzo wczytujemy się w historię Jolie" - pisze "Time". A chodzi dokładniej o badania genetyczne mające na celu znalezienie o danej osoby określeny gen lub mutację genu. "Metoda, dzięki której rozpoznaje się wadliwe geny, jest jeszcze młoda, i tak jak jesteśmy w stanie wykryć geny odpowiedzialne za chorobę Alzheimera, raka prostaty, czy chorób serca, bardzo często fatalnie kalkulujemy idące za posiadaniem takich genów ryzyka" - podkreśla tygodnik.

"Ludzie są całkiem nieźli w zamartwianiu się - to nas trzyma przy życiu. Ale jesteśmy też dobrzy w martwieniu się na wyrost i podejmowaniu nieodwracalnych decyzji, aby zredukować lub uniknąć ryzyk, które może w ogóle nie istnieją" - podkreśla "Time". "Przykład odwagi Jolie może spowodować, że wszyscy będziemy mądrzejsi i zdrowsi - ale tylko jeżeli wyciągniemy z tego właściwą lekcję".

Rak. Profilaktyka

- Jeśli chodzi o raka piersi, to około 5-7 proc. ogólnej liczby zachorowań ma uwarunkowania genetyczne - tłumaczył w rozmowie z Gazetą.pl onkolog dr hab. n. med. Andrzej Nowicki , prof. Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. - Musimy więcej o tym mówić. Te kobiety często nie wiedzą, że są nosicielkami wadliwego genu, i że mogą zachorować. A to wszystko kobiety do uratowania. Jeśli u danej pacjentki wcześnie wykryjemy ten gen i zadziałamy profilaktycznie, pacjentka może być bezpieczna.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM