USA zamykają ambasadę w Jemenie. Boją się zamachów

Stany Zjednoczone zamknęły swoją ambasadę w Jemenie. Amerykańskie władze podjęły tę decyzję po powtarzających się groźbach terrorystów związanych z Al - Kaidą. Ekstremiści, działający na Półwyspie Arabskim, zapowiadali ataki na placówki Stanów Zjednoczonych na terenie Jemenu.
Wczoraj w stolicy tego kraju Sana złożył wizytę amerykański generał David Petraeus. Spotkał się on z prezydentem Jemenu Ali Abdallahem Salehem. Podczas rozmowy miały być poruszone tematy wzajemnej współpracy w zwalczaniu terroryzmu.

Barack Obama zapowiedział wczoraj wzmocnienie współpracy z Jemenem w zwalczaniu terroryzmu. Stany Zjednoczone mają udzielić wsparcia jemeńskim siłom bezpieczeństwa - obejmie to między innymi szkolenie i współpracę wywiadowczą. Wcześniej szef jemeńskiej dyplomacji skrytykował państwa zachodnie, w tym Stany Zjednoczone, za nie udzielanie wystarczającego wsparcia jego państwu.

Decyzja Waszyngtonu ma związek z ostatnią próbą ataku na samolot amerykańskich linii lotniczych. Śledztwo wykazało, że zamachowiec został wyszkolony i wyposażony przez jemeńską organizację terrorystyczną powiązaną z Al - Kaidą. Barack Obama zapowiedział wczoraj, że organizatorzy ataku odpowiedzą za swoje działania.

Krótko po tej informacji Wielka Brytania ogłosiła, że również zamknie swoją placówkę dyplomatyczną w Jemenie.

Oba kraje ogłosiły, że będą finansować specjalny oddział antyterrorystów, którzy mają walczyć z Al-Kaidą.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM