Cyberatak na Google'a z Chin. "Nie możemy dłużej cenzurować wyników"

Google zagroził wycofaniem się ze swoich interesów w Chinach. Doszło do tego po ujawnieniu, że międzynarodowy cyberatak na tę amerykańską firmę i 20 innych, oraz organizacje praw człowieka pochodził właśnie z tego kraju. USA domaga się wyjaśnień od Pekinu
Stany Zjednoczone zażądały od Chin wyjaśnień w sprawie ataków informatycznych na amerykańską wyszukiwarkę internetową Google, której zdaniem u źródeł tych działań stoi Pekin.

"Google poinformował nas o tych zarzutach, które budzą bardzo poważne zaniepokojenie - napisała sekretarz stanu USA Hillary Clinton w komunikacie. - Oczekujemy wyjaśnień od chińskiego rządu".

"Możliwość pracowania z ufnością w cyberprzestrzeni ma zasadnicze znaczenie we współczesnym społeczeństwie i gospodarce" - podkreśliła pani Clinton.

W specjalnym komunikacie amerykańska firma podała: - Miał miejsce bardzo zaawansowany technologicznie atak punktowy na naszą firmę, który pochodził z Chin. - Celem sprawców było dostanie się kont e-mailowych na Gmailu chińskich aktywistów praw człowieka - napisano. CNN podaje, że do ataku doszło w połowie września 2009.

Google nie oskarżył bezpośrednio chińskiego rządu, ale firma zaznaczyła, że "nie może dłużej cenzurować wyników" na swojej chińskiej wersji wyszukiwarki, dla której napisano - na zlecenie chińskiego rządu - specjalne oprogramowanie cenzurujące. Firma podała, że ta decyzja może pociągnąć za sobą całkowite wycofanie się z interesów w Chinach.

Amerykańska firma podpisała umowę z Pekinem w 2006 roku, tworząc nową wersję silnika swojej wyszukiwarki, pod adresem google.cn. Decyzją rządu w Pekinie przeglądarka ta nie pokazuje treści, które zostały ocenzurowane - takich jak np. masakra na placu Tiananmen. Atakowane za swoją decyzję Google oświadczało wówczas, że szuka konsensusu pomiędzy uczestniczeniem w cenzurze, a mottem firmy, którym jest "nie czyń zła".

Także Yahoo prowadzi bardzo bliską współpracę z chińskim rządem, systematycznie udzielając mu m.in. informacji dotyczących chińskich dziennikarzy i obrońców praw człowieka. Informacje te prowadziły do wyroków przed chińskimi sądami.

Agencja Reutera podała, że Hillary Clinton spotkała się w zeszłym tygodniu z szefami najważniejszych firm sektora IT, m.in. Microsoft, Twitter, Cisco Systems i Google, co mogłoby sugerować, że administracja prezydenta Baracka Obamy ma zamiar wywrzeć większą presję na Chiny w sprawach cenzury i bezpieczeństwa sieci.

Asystent pani Clinton powiedział agencji Reutera, że szefowa amerykańskiej dyplomacji ogłosi 21 stycznia nową inicjatywę polityczną: "Wolność internetu".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM