Cały świat chce pomóc Haiti. Ale nie może. "To jest wyścig z czasem"

Chaos i desperacja - tak wygląda sytuacja na Haiti po trzęsieniu ziemi, które nawiedziło stolicę tego kraju Port-au-Prince. Są tysiące ofiar śmiertelnych. Wielu ludzi - w tym wielu żywych - wciąż jest uwięzionych pod zwałami gruzu. Na razie akcja pomocy Haiti jest jednak poważnie utrudniona.
Specjalny raport o trzęsieniu ziemi na Haiti





Ratownicy, psy węszące, sprzęt - do Port-au-Prince dotarły pierwsze samoloty transportowe. Niestety, na razie nie ma możliwości dostarczenia pomocy poszkodowanym, ponieważ jedyna droga prowadząca z lotniska do miasta jest nieprzejezdna. W tej sytuacji przedstawiciele ONZ rozważają uruchomienie transportów lądowych przez sąsiadującą z Haiti Dominikanę.

Dziesiątki przedstawicieli Czerwonego Krzyża spędziło wczoraj cały dzień w stolicy Dominikany Santo Domingo próbując zorganizować transport do Port-au-Prince. W końcu ruszyli w konwoju samochodów w sześciogodzinną drogę. Nie wiadomo czy dotarli. Inne organizacje humanitarne mają te same problemy.

Barack Obama, prezydent USA, postawił na nogi służby w swoim kraju - Zobowiązałem moją administrację do podjęcia natychmiastowych działań - mówił - Ludzie na Haiti mogą liczyć na pomoc USA. Pomożemy wydobyć ludzi uwięzionych pod gruzami i dostarczyć pomoc humanitarną, w tym rzeczy podstawowe - jedzenie, wodę, lekarstwa.

Pomoc zadeklarowała też para hollywoodzkich gwiazd - Brad Pitt i Angelina Jolie przekażą milion dolarów dla ofiar trzęsienia.

Musimy działać szybko. To wyścig z czasem

- Najważniejsze to dotrzeć do ludzi, którzy przeżyli i są uwięzieni w zawalonych budynkach - mówi Elisabeth Byrs, rzeczniczka sekcji ds. pomocy humanitarnej Organizacji Narodów Zjednoczonych - To wyścig z czasem - dodała.

Sytuacja w Haiti jest krytyczna. Podczas trzęsienia ziemi runęły szpitale szkoły i budynki mieszkalne. Ciała ofiar leżą na ulicach. Policja zamieniła swoje samochody w ambulanse. Możliwość udzielania pomocy poszkodowanym jest jednak bardzo ograniczona.

Premier Haiti powiedział, że wskutek trzęsienia mogło zginąć nawet 100 tys. ludzi. Prezydent Haiti Rene Preval powiedział w telewizji CNN, że w trzęsieniu ziemi zginęły tysiące osób. Jeden z haitańskich parlamentarzystów Youri Latoutre stwierdził, że liczba śmiertelnych ofiar katastrofy może nawet sięgnąć pół miliona. Latoutre przyznał jednak, że w tej chwili nikt nie jest w stanie nawet oszacować liczby zabitych i rannych.





Ludzie na ulicy, nie ma kto się nimi zająć

Panuje chaos. Mieszkańcy Port-au-Prince sami przenoszą rannych pod szpitale, gdzie czekają oni na lekarzy na parkingach i trawnikach. - Jest gorzej niż po huraganie. Nie ma wody, żywności, leków. Brakuje wszystkiego - powiedział agencji AP jeden z lekarzy z Port-au-Prince.

Przedstawiciele organizacji Lekarze bez Granic udzielają pomocy w dwóch szpitalach, które przetrwały trzęsienie. Lekarze z Kuby, których w Haiti jest kilkuset, przyjmują pacjentów w namiotach.

Bank Światowy chce przekazać na pomoc na pomoc dla Haiti 100 mln dolarów.

Czerwony Krzyż chce do poszkodowanych wysłać jak najszybciej 15 ton żywności. Pentagon rozważa wysłanie do Port-au-Prince 2 tysiące Marines, którzy mieliby wesprzeć siły pokojowe ONZ w operacji utrzymania porządku.

Ty też możesz pomóc ofiarom na Haiti. Przeczytaj jak

DOSTĘP PREMIUM