Pogłębia się tragedia na wyspie. "Ludzie będą umierać z pragnienia"

Apele poszkodowanych szukających pomocy u służb ratunkowych do nikogo nie docierają. System łączący różne sieci komunikacyjne nie działa - podały władze. Oczekiwanie na połączenie trwa co najmniej 20 minut. Tragedia na wyspie pogłębia się: nieliczni lekarze donoszą o braku wody.
Polska Akcja Humanitarna wysyła na Haiti pomoc. Chcesz wziąć udział? Kup zestaw sanitarny>>

David Goldfarb, pracujący dla władz inżynier telekomunikacyjny firmy Alcatel, tłumaczy że gdy ludzie dzwonią ze swojej komórki, komunikują się poprzez jakiegoś operatora. Centrala ratownicza, czy posterunek policji, operują jednak według systemu centralnego, który bazuje na wielu elementach, z których część obecnie nie działa. Dlatego to, czy połączenie dojdzie do skutku, jest zależne od losu: ludzie dzwonią i czekają, nieraz po kilka godzin.

Jednocześnie władze nie radzą sobie też z sytuacją na miejscu. Z powodu gigantycznej liczby poszkodowanych, ludzie używają samochodów cywilnych jako karetek, a drzwi jako noszy. Walka o uratowanie tych, którzy przeżyli trzęsienie, ale są ranni, trwa.

Pomoc niewystarczająca. "Ludzie będą umierać z pragnienia"

Na ulicach stolicy Port-au-Prince tworzone są prowizoryczne obozy dla poszkodowanych, którzy stracili swoje domy. Rozdawane jest darmowe jedzenie, które w najbliższych godzinach powinno zacząć docierać od krajów, które oferowały pomoc.

- To jest o wiele gorsze od huraganu. Nie ma wody. Ludzie będą umierać z pragnienia - mówi Jimitre Coquillon, lekarz pracujący w improwizowanym centrum pomocy medycznej, stworzonym na parkingu.

Media donoszą, że nawet jeśli władze organizują gdzieś dystrybucję wody, to jest to kompletnie niezauważalne.

Obama organizuje wielką operację ratowniczą

Prezydent USA Barack Obama obiecał przeprowadzenie gigantycznej akcji pomocniczej, w której wezmą udział służby cywilne i wojskowe. Lotniskowiec USS Carl Vinson ma dziś pojawić się u wybrzeży Haiti, a okręt desantowy USS Bataan wypłynie, wraz z 2000 żołnierzami Marines, lada moment.

- Musimy być tam dla nich w tej godzinie potrzeby - mówił w przemówieniu Barack Obama.

Pracują gołymi rękami. "Robią wszyscy, by przeżyć"

Na miejscu pracują już pierwsze ekipy ratownicze, ale to głównie sami Haitańczycy ratują siebie nawzajem. Haitański dziennikarz Ansel Herz powiedział BBC, że mieszkańcy gołymi rękami przegrzebują gruzowiska.

- Ludzie robią, co mogą, by przeżyć. Widziałem ludzi, którzy krążą wokół zawalonych budynków i szukają sposobu, by dostać się do środka i wyciągnąć stamtąd tych, którzy przeżyli. Czasem spod gruzów słychać czyjś płacz. Zawaliło się wiele szkół, także katedra. Widziałem, jak ludzie próbują wyciągnąć przez szpary tych, którzy są uwięzieni w gruzowisku - powiedział Herz.

Wszyscy zwracają się do Boga

- Ludzie siedzą na ulicach pośród rumowisk, płacząc. Krzyczą "Boże, ocal nas" - relacjonuje agencja Reutera. - Mój dom jest zniszczony. Moi bracia Patrick i Gregory nie żyją, a myśmy nawet nie znaleźli ich ciał - mówi 14-letnia Francesca, siedząc w nocy na ulicy. - Teraz próbujemy znaleźć jakiś dom na noc. Tylko dobry Pan może nam pomóc - powiedziała.

Reuter relacjonuje, że w jednym z przytułków, w którym schroniły się tysiące ludzi, co wieczór ma miejsce procesja. - Naprzód żołnierze Chrystusa, zbawienie jest bliskie - śpiewają po francusku, klaszcząc nad kolanami. Setki osób przechodzą ulicami w tym religijnym procesie.

Bank Światowy przeznaczy na pomoc dla Haiti 100 milionów dolarów. Wyśle też na miejsce trzęsienia ziemi specjalny zespół, który oceni straty i oszacuje jakie są najważniejsze potrzeby po katastrofie. Pomagają też poszczególne kraje.

Polska Akcja Humanitarna wysyła na Haiti pomoc. Chcesz wziąć udział? Kup zestaw sanitarny

DOSTĘP PREMIUM