Kadyrow prezydentem Rosji? Ktoś założył fałszywą stronę, śledztwo trwa

- Kadyrow jest godnym kandydatem na prezydenta Rosji w wyborach w roku 2012 - głosi strona Kadyrov2012.com, do której rządzący Czeczenią despota się nie przyznaje. Administracja prezydenta zapowiada śledztwo, które potraktuje tę "fałszywą stronę bardzo poważnie".
Strona Kadyrov2012.com przygotowana została bardzo profesjonalnie. Na pierwszym planie widzimy zdjęcie Ramzana, to samo które wita nas na jego oficjalnej stronie ramzan-kadyrov.ru. Przedstawia brodatego prezydenta z wzniesioną pięścią stojącego przed czeczeńskimi górami.

Na bogatej w artykuły i informacje witrynie znajdziemy też kilkaset komentarzy czytelników. W najnowszym tekście, wieszczącym start Kadyrowa w wyborach, znajdziemy komentarze, które przewidują starcie Putin-Kadyrow w drugiej turze, znajdziemy stwierdzenie, że "Żydzi nie pozwolą Czeczenom rządzić tak wielkim państwem", a nawet... informację o starcie w wyborach Duku Umarowa, lidera antyrosyjskich separatystów czeczeńskich.

W ostatnich tygodniach relacje Kadyrow-Moskwa uległy, przynajmniej według rosyjskich mediów, pogorszeniu, po tym jak Kadyrow udzielił wywiadu gazecie "Nasza-Wersja". Skrytykował w nim decyzję prezydenta Miedwiediewa o utworzeniu nowego dystryktu na rosyjskim Kaukazie, nazywając decyzję "wysoce niewłaściwą". Marionetkowy prezydent nie dawał wcześniej dowodów na to, że jest zdolny do krytyki decyzji Kremla.

- Jestem absolutnie przekonany, że za tym (ogłoszeniem startu w wyborach i założeniem strony - przyp. red.) stoją najzacieklejsi przeciwnicy Kadyrowa w Czeczenii i Rosji. Próbują oczernić w ten sposób władze - powiedział rzecznik prezydenta w odpowiedzi na ogłoszenie na stronie.

Administracja prezydenta podała też w oświadczeniu, że wstępne wyniki śledztwa wskazują na to, że strona pochodzi z "kraju zachodniego". Kadyrow wielokrotnie w przeszłości oskarżał Zachód o finansowanie islamskich bojówek, o spiskowanie i szantażowanie, a nawet o próbę zajęcia siłą całego Kaukazu.

Także internauci prowadzą własne śledztwo, na dziesiątkach forów pytając się o to, co wiedzą na temat strony. Organizują się w "grupy poszukiwawcze" i ujawniają w sieci efekty swoich działań.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM