Hinduski "święty" aresztowany za stręczycielstwo

Policja przypuszcza, że z usług seksualnych mogli korzystać znani politycy i biznesmeni - pisze Times of India. Wśród prostytutek była stewardessa British Airways.
Shiv Myra Dwivedi został aresztowany przez delhijskich funkcjonariuszy wraz z innym alfonsem i sześcioma prostytutkami. Wśród nich była dwie stewardessy (jedna pracująca dla British Airways), studentka MBA i aspirująca bollywoodzka aktorka.

Indyjska policja podała w oficjalnym oświadczeniu szczegóły śledztwa dotyczące podejrzanych interesów hinduskiego guru. Dwivedi zatrudniał kilkaset dziewczyn, które były wysyłane na schadzki z klientami w luksusowych hotelach. Funkcjonariusze przypuszczają, że klientami mogły być osoby z pierwszych stron gazet.

Policja zajęła też kompleks świątynny zbudowany przez Dwivediego w mieście Khanpur. Odkryto tam sieć tuneli podziemnych i ukrytych pokoi, jak również pisma i filmy pornograficzne i narkotyki. Dwivedi prowadził dziennik, w którym dokumentował swoje interesy.

Sam ogłosił się świętym

Dwivedi znany jest także pod imieniem Ichchadhari Sant Swami Bhimanand Ji Maharaj Chitrakoot. Swami są bardzo szanowani w Indiach, często przypisuje się im boską moc. 39-latek ogłosił się świętym i twierdził, że był uczniem znanego hinduskiego guru Satii Sai Baby. Miał kilkadziesiąt tysięcy wyznawców i zgromadził ogromny majątek - posiadał kilka apartamentów w Delhi, Kanpurze, oraz duże działki na których wybudował szpital i świątynię. Dwivedi wielokrotnie organizował kursy medytacyjne i dyskusje na tematy religijne. Na jego wykłady przychodzili politycy i indyjscy celebryci.

Policjant udawał klienta, by złapać guru na gorącym uczynku

Policja by schwytać przestępcę użyła podstępu, podaje Indian Express. Jeden z funkcjonariuszy udawał klienta i udał się do Dwivediego by wynegocjować stawkę. Po zakończeniu negocjacji do akcji wkroczyli inni policjanci, którzy aresztowali guru i towarzyszące mu osoby, oraz zabezpieczyli samochody, którymi podróżowali z prostytutkami.

- Za maską duchowości jest stręczycielem (...), który sprzedaje usługi seksualne w eleganckich dzielnicach Delhi - czytamy w oficjalnym oświadczeniu policji.

Z aresztowania Dwivediego cieszą się osoby mieszkające w sąsiedztwie jego świątyni w Kanpurze. Lokalni mieszkańcy twierdzą, że policja przez ignorowała ich skargi na zachowanie guru i jego towarzyszy. - Zawsze odwiedzali go jacyś biznesmeni i politycy - powiedział Times of India jeden z lokalnych mieszkańców.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny