Meksykański dziennikarz zamordowany przez kartel narkotykowy

Rodolfo Rincon Taracena został poćwiartowany a jego zwłoki rozpuszczone w kwasie. Dziennikarz napisał artykuł o lokalnych dilerach narkotykowych.
Przez trzy lata los Taraceny był nieznany. Dziennikarz zaginął 20 stycznia 2007 roku. 54-latek pracował dla gazety "Tabasco Hoy", przed zniknięciem napisał artykuł o handlarzach narkotykami w miasteczku Villahermosa.

Silvia Gil, rzeczniczka prokuratora stanu Tabasco, poinformowała w niedzielę media, że o losie Taraceny śledczy dowiedzieli się od aresztowanego członka szajki narkotykowej. Mężczyzna przyznał, że grupa porwała Taracenę i zabiła go w zemście za publikację artykułu. Jego zwłoki zostały następnie rozpuszczone w beczce kwasu. Zabójca, który opowiedział o losie Taraceny, należał do grupy Los Zetas, powiązanej z grupą narkotykową, którą zarządzał Jose Akal Sosa. Sosa został wkrótce potem sam aresztowany i potwierdził informacje.

Zeznania doprowadziły policjantów do posiadłości, w której odkryto zwłoki co najmniej pięciu osób, metalowe beczki i ubrania. Zwłoki zamordowanych były tak zmasakrowane, że pomimo testów DNA nie udało się potwierdzić ich tożsamości.

Meksyk jest jednym z najniebezpieczniejszych krajów dla dziennikarzy. Według organizacji pozarządowych monitorujących prawa człowieka od 2000 roku zbitych zostało ponad 60 dziennikarzy.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny