Rosja zawiedziona Janukowyczem? "Zachowuje się jak Łukaszenka"

Nowy prezydent Ukrainy, oskarżany o prorosyjskość Wiktor Janukowycz, wykonał antykremlowski gest. Już na początku urzędowania odmówił uznania niepodległości Południowej Osetii i Abchazji. Rosyjskie media przyrównały go do... prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki.
Powód to kluczenie w ważnej dla Moskwy sprawie: uznania dwóch republik, które z poparciem Kremla oderwały się od Gruzji. A Janukowycz odmawia. - Mówiłem już w swoim czasie, że jestem przeciwny polityce podwójnych standardów - oznajmił prezydent słowami znanymi z ust polityków Kremla. - Chciałbym podkreślić, że prawo międzynarodowe powinno być jednakowe dla wszystkich, beż żadnych wyjątków - powiedział Janukowycz. Nowy prezydent Ukrainy przypomniał sprawę Kosowa, którego niepodległości wciąż nie uznał Kijów. Według obserwatorów, do tej pory Ukraina obawiała się, że scenariusz znany z Kosowa może się powtórzyć na jej terytorium - przede wszystkim na Półwyspie Krymskim. Oświadczenie Janukowycza świadczyłoby o kontynuacji tej linii politycznej.

Media i Kreml pamiętają

Jednak rosyjskie media pamiętają, że w czasach opozycyjnych Partia Regionów była za uznaniem państwowości republik odłączonych od Gruzji. W czasie rosyjsko-gruzińskiej wojny ugrupowanie Janukowycza oficjalnie zaapelowało do ówczesnego rządu w Kijowie o uznanie niepodległości Abchazji i Południowej Osetii. Obecny prezydent Ukrainy miał wypowiadać się w tej sprawie 26 sierpnia 2008 roku.

Janukowycz idzie w ślady Łukaszenki?

- Myślę, że będziemy mieli drugiego Łukaszenkę - komentuje najnowszą wypowiedź Janukowycza redaktor naczelny radia "Echo Moskwy". Zdaniem Aleksieja Wieniediktowa, Janukowycz liczy na ekonomiczne ustępstwa Moskwy. A kartą przetargową ma być uznanie niepodległości gruzińskich republik. - Dziura ekonomiczna ogromna, plus jeszcze cudowne kontrakty gazowe, z tak naprawdę ogromnymi cenami. Znaczy (Janukowycz - red.) przyjdzie po kredyt. A dokąd? A tutaj. Za co? A za uznanie Abchazji i Południowej Osetii - mówił Wieniediktow. Dziennikarz wątpi jednak, że Janukowycz ostatecznie zgodzi się na uznanie obu separatystycznych republik.

Koalicja państw z Nauru

Abchazja i Południowa Osetia nie są uznawane przez społeczność międzynarodową. Uznała je jedynie egzotyczna koalicja państw: Rosji, Wenezueli, Nikaragui i dziesięciotysięcznego państewka wyspiarskiego Nauru. Decyzji nie podjęła od półtora roku Białoruś.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM