Prymas Irlandii nie zamierza odchodzić za tuszowanie skandalu pedofilskiego

Prymas Irlandii Sean Brady opiera się naciskom i nie zamierza podać się do dymisji w związku ze swoją rolą w wyciszaniu skandalu pedofilskiego w tamtejszym Kościele katolickim. Dwa zeszłoroczne raporty rządowe w Dublinie i wizyta irlandzkich biskupów w Watykanie, gdzie papież Benedykt XVI udzielił im surowej reprymendy, wcale nie zamknęły sprawy.
Dopiero ostatnio wyszło na jaw, że w 1975 roku obecny kardynał Sean Brady był zaangażowany w nałożenie nakazu milczenia na dwóch młodych ludzi, którzy skarżyli się na molestowanie seksualne ze strony jednego z najbardziej notorycznych pedofilów wśród księży. Dzięki temu ksiądz Brendan Smyth, zanim ostatecznie trafił do więzienia, jeszcze przez wiele lat molestował inne dzieci.

Arcybiskup Brady przeprosił wczoraj ofiary nadużyć seksualnych ze strony księży, mówiąc że dziś rozumie, iż powinien był zrobić dla nich więcej. Kardynał opiera się jednak żądaniom dymisji.

Jak powiedział, słyszy te głosy, ale dochodzą go też inne, które domagają się, by pozostał na posterunku i pracował nadal nad rozwiązaniem tego trudnego problemu. W rozmowie z BBC, kardynał Sean Brady uściślił, że jest gotów zrezygnować - ale tylko na polecenie papieża.

DOSTĘP PREMIUM