Tajna baza brytyjskich komandosów do zobaczenia na... Google Street View

- Google zachowuje się nieodpowiedzialnie umieszczając w internecie zdjęcia tajnej bazy komandosów z jednostki SAS - alarmują parlamentarzyści i przedstawiciele brytyjskiej armii. Użytkownicy funkcji Google Street View mogą bowiem obejrzeć w sieci dokładne zdjęcia z terenu bazy. Dzięki usłudze przeglądarki Google internauci mogą odbyć wirtualny spacer po ulicach większości brytyjskich miast.
Zdjęcia z Google są tak dokładne, że internauci mogą ze obejrzeć tajną bazę brytyjskich sił specjalnych SAS w miejscowości Credenhill. Na mapie przedstawiającej teren hrabstwa Herefordshire pokazuje się odnośnik o nazwie "brytyjski SAS". Po kliknięciu pojawia się powiększony obraz, który przedstawia teren bazy wraz z ogrodzeniem i wojskowymi barakami. Zdjęcia wykonano w ciągu ostatnich sześciu miesięcy. Widać na nich m.in. wojskowy ambulans wjeżdżający do bazy oraz trzech strażników pilnujących wejścia.

- Umieszczanie takich zdjęć w sieci to skrajna nieodpowiedzialność ze strony Google - stwierdził Paul Keetch, członek brytyjskiej Izby Gmin. Parlamentarzysta uważa, że publikowanie w internecie planów jednostki ułatwia pracę potencjalnym terrorystom. - Pracownicy Google'a powinni wykazać się minimum umiaru. Wolałbym, aby te zdjęcia nie zainspirowały naszych wrogów do ataku na bazę - stwierdził w rozmowie z dziennikiem "Daily Mail". - Wszyscy wiemy, gdzie jest Pałac Buckingham. Wiemy też gdzie mieści się jednostka SAS, ale pokazywanie jej z takimi szczegółami wystawia ten obiekt na niepotrzebne ryzyko - dodał.

"Po co ryzykować?"

Przedstawiciele Google tłumaczą, że użytkownicy funkcji Street View zobaczą zaledwie zdjęcia z publicznej drogi prowadzącej do bazy. - Co piąty użytkownik naszej przeglądarki korzystał z funkcji Street View. Dzięki niej można już obejrzeć zdjęcia z 20 krajów. W żadnym z przypadków nie doszło do złamania zasad bezpieczeństwa - tłumaczy rzeczniczka Google'a Laura Scott.

Przedstawiciele armii oraz parlamentarzysta reprezentujący region apelują wspólnie do internetowego giganta, by ten zdecydował się na usunięcie zdjęć z serwisu. Wysocy ranga wojskowi pytani o sprawę oficjalnie twierdzą, że nie widzą problemu. Dodają też, że usuwanie z sieci takich zdjęć jest "niepraktyczne". - Obiekty wojskowe są fotografowane przez satelity. Nie jesteśmy w stanie temu zapobiec. Zmuszanie Google'a, żeby "czyścił" swój serwis ze obrazów pokazujących obiekty wojskowe byłoby niepraktyczne. Zainteresowane osoby mogą bowiem uzyskać takie zdjęcia z kilku innych źródeł - tłumaczy rzecznik brytyjskiego ministerstwa obrony. W nieoficjalnych rozmowach z "Daily Mail" wojskowi zaznaczają, że nie są zadowoleni z obecności tajnych wojskowych obiektów w internecie. - Trzeba sobie zadać pytanie, po co ryzykować bezpieczeństwo tych obiektów aby mieć ich zdjęcia w sieci? - pytają wojskowi.

DOSTĘP PREMIUM