Dzień Zwycięstwa w Moskwie bez plakatów Stalina

W Moskwie na uroczystościach 65. rocznicy zwycięstwa nie będzie plakatów ze Stalinem - ogłosiła agencja Interfax, powołując się na komitet organizujący uroczystości. Wcześniej w mediach pojawiały się informacje, że Moskwa 9 maja przywita gości z całego świata billboardami z wizerunkiem komunistycznego przywódcy.
- Nie planujemy przygotowania i rozmieszczenia żadnych zdjęć, materiałów wideo, czy reklamowych związanych z wizerunkiem Józefa Stalina. Takich rzeczy nie robiliśmy nawet w czasach radzieckich - powiedział dziennikarzom - nie wymieniony z nazwiska - przedstawiciel komitetu, którego cytuje agencja Interfax.

Pomysł Łużkowa na majowe święto

Informacja, że w maju w rosyjskiej stolicy pojawią się plakaty ze zbrodniarzem pojawiła się na początku roku. Okazało się, że była to inicjatywa potężnego mera Moskwy Jurija Łużkowa. W lutym komisja ds. reklamy moskiewskiego merostwa podała, że portrety miały pojawić się w rosyjskiej stolicy "na żądanie organizacji kombatantów". Ostro zaprotestowały media i organizacje broniące praw człowieka. "Za" byli jedynie komuniści, których elektorat wciąż podziwia Stalina jako współtwórcę potęgi imperium ZSRR. Według grudniowych badań, rządy Stalina (obwinianego o śmierć nawet dziesiątków milionów ludzi) wciąż popiera ponad połowa Rosjan.

Defilada w cieniu Stalina

W tym roku obchody Dnia Zwycięstwa mają być wyjątkowo okazałe. Władze w Moskwie chcą, by miały one charakter międzynarodowy. Zapraszają wszystkich przywódców a w defiladzie na Placu Czerwonym - obok Rosjan - pierwszy raz od lat mają pojawić się przedstawiciele innych krajów koalicji antyhitlerowskiej - w tym Polacy. Na Placu Czerwonym kilkudziesięciu naszych żołnierzy pojawi się pierwszy raz od 65 lat. Mają defilować wraz z Brytyjczykami, Francuzami i Amerykanami. Swojego udziału w uroczystościach w Moskwie nie wyklucza Lech Kaczyński. Jednak obok informacji o "międzynarodowej defiladzie" pojawiały się komentarze, że przechodzić będzie ona przed plakatami Iosifa Wissarionowicza Dżugaszwilego. Rosyjscy komuniści mieli inny problem. Ich oburzenie wywołała sama wizja żołnierzy NATO defilujących przed Mauzoleum Lenina.

W Moskwie plakatów nie będzie. W Kirowie już są

- Konflikty w związku z pojawieniem się na miejskich ulicach plakatów z wizerunkiem Stalina są nieuniknione dopóki w Rosji nie będzie wydana państwowa ocena okresu stalinowskiego - napisał na swoim blogu Nikita Biełych, gubernator obwodu kirowskiego. W niemal półmilionowym Kirowie w zachodniej Rosji plakaty ze Stalinem już zawisły.

- Nie mamy ustawy lustracyjnej. Nigdy nie było u nas czegoś takiego jak denazyfikacja w Niemczech. To, do czego teraz dochodzi (a przykład Kirowa, łagodnie mówiąc nie jest jedyny) to rezultat niedostatecznej pozycji państwa i społeczeństwa - napisał Biełych w związku z pojawieniem się na ulicach Kirowa portretów Stalina na 65-lecie zwycięstwa nad Niemcami.

Gubernator dodał, że on osobiście nie uważa za uzasadniony argument mówiący, że "Stalin to część naszej (rosyjskiej-red.) historii".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM