Moskwa: był telefon z ostrzeżeniem. Poszukiwani: dwie kobiety i mężczyzna

Moskiewska milicja otrzymała wczoraj po południu telefon ostrzegający przed planowanymi zamachami terrorystycznymi. Według agencji Rosbalt, dzwoniła kobieta, które twierdziła, że w metrze dojdzie do wybuchów przygotowywanych przez Czeczenów. Rosyjskie służby poszukują trójki podejrzanych: dwóch kobiet i mężczyzny o nazwisku Matajew.
Zobacz także: 38 ofiar zamachów | Raport specjalny

Mieszkanka Moskwy zadzwoniła na milicję po tym, jak przypadkowo usłyszała rozmowę grupy Czeczenów na stacji metra Końkowo. Według jej relacji rozmawiali oni ze sobą o zamachach, do których miało dojść następnego dnia.

W grupie Czeczenów były kobiety. Dzwoniąca na milicję zrozumiała, że do eksplozji dojdzie na stacji, na której podsłuchała rozmowę. Po jej telefonie milicjanci z psami przeszukali stację Końkowo, ale nie znaleźli na niej niczego podejrzanego.

Znane jest jedno nazwisko: Matajew

Rosyjskie służby poszukują trójki osób, które mogą mieć związek z wybuchami. Media poinformowały, że poszukiwane są dwie kobiety oraz mężczyzna. Obok rysopisu podano także jego prawdopodobne nazwisko - Matajew.

Praca moskiewskiego metra powoli powraca do normy. Wznowiono ruch na stacji Łubianka. Służby metra za pomocą megafonów proszą pasażerów o zachowanie spokoju. Na razie ludzie boją się korzystać z podziemnej kolejki gdyż nawet w czasie wieczornego szczytu komunikacyjnego wagony jeżdżą na wpół puste. Mieszkańcy Moskwy przynoszą kwiaty na miejsca obu zamachów.

Do wybuchów doszło dziś rano na stacjach Łubianka i Park Kultury. Zginęło w nich 38 osób. Rannych pozostaje ponad 60 osób, z których połowa jest w stanie ciężkim.

Wśród nich jest trójka lub czwórka obcokrajowców - obywateli Filipin i Malezji.

Zamachy w moskiewskim metrze. Kliknij na zdjęcie, aby obejrzeć galerię: Kliknij, by obejrzeć galerię

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM