Po zamachach w Moskwie. "Omal nie zlinczowano dziś kilku osób o kaukaskim wyglądzie"

- Okropnie współczujemy moskwianom. Są zakładnikami polityki. Każdy akt terrorystyczny jest rezultatem fatalnej polityki prowadzonej przez Kreml - mówi w rozmowie z TOK FM Krystyna Kurczab-Redlich, autorka książki "Głową o mur Kremla". Jak dodaje, po zamachach następuje fala odwetów. - Omal nie zlinczowano dziś kilku osób o kaukaskim wyglądzie - mówi.
Echo Moskwy podało, powołując się na świadka, że na stacji metra Awtozawdodskaja jeden z pasażerów rzucił się na dwie kobiety-muzułmanki, które wsiadły do wagonu.

Do wybuchów doszło dziś rano na stacjach Łubianka i Park Kultury. Zginęło w nich 38 osób. Rannych pozostaje ponad 60 osób, z których połowa jest w stanie ciężkim. Wśród nich jest trójka lub czwórka obcokrajowców - obywateli Filipin i Malezji.

Sprawczyniami ataków były najprawdopodobniej dwie terrorystki-samobójczynie. Rosyjskie służby poszukują obecnie jeszcze dwóch kobiet podejrzanych ws. zamachu oraz mężczyzny - prawdopodobnie o nazwisku Matajew.

Zobacz także: 38 ofiar zamachów | Raport specjalny

O dzisiejszych zamachach mówili w TOK FM Krystyna Kuczab-Redlich oraz Sławomir Popowski ze Studioopinii.pl.

"To rezultat zadawnionych ran"

- Ataki terrorystyczne to rezultat zadawnionych ran, które niepotrzebnie powstały - komentuje Kurczab-Redlich. - Stacja Łubianka została wybrana nieprzypadkowo. To stacja, na której znajdowała się siedziba KGB i poprzednich służb specjalnych, obecnie FSB. Mówi się, że następny wybuch miał być nie na stacji Park Kultury tylko Oktriabskaja , gdzie znajduje się siedziba MSW. Oczywiście są to już tylko domniemania - dodaje.

Zdaniem dziennikarki, w komunikatach o zamachach są co najmniej dwa znaki zapytania. - Wskazano od razu na czeczeński ślad, na ślad bojowników. Czyli na osoby, który były na miejscu i same zdetonowały ładunki. A z drugiej strony mówi się o tym, że ładunek został zdetonowany za pomocą telefonu komórkowego, czyli już na samym początku ktoś zamotał się w jakieś kłamstwa - ocenia. - Nie wykluczam udziału Czeczenów, ale wykluczam udział bojowników. Powód? Nie mają armat. Są już bardzo słabi. Są to grupki, które działają w rozbiciu, nie mają pieniędzy i wątpię, by mogły coś takiego zorganizować - uważa Kurczab-Redlich.

- Komu to służy? Na pewno nie zwykłym Czeczenom. Już teraz idzie potworna fala linczów. Jak słyszałam omal nie zlinczowano dziś w Moskwie kilku osób o kaukaskim wyglądzie, które rozwiały przez telefony. Pobito ich. Musiała ich bronić milicja - mówi dziennikarka.

"Jest za wcześnie, by mówić kto"

- Jest o wiele za wcześnie, by mówić, kto odpowiada za ten zamach. Zawsze w Rosji, przy okazji jakiegokolwiek zamachu terrorystycznego, uruchamiany był czeczeński ślad. Problemem w Rosji jest nie tylko Czeczenia, ale cały północny Kaukaz. Mogą to być grupy np. z Czerkiesji czy Kabardino-Bałkarii. Niedawno zostali tam zabici dwaj przywódcy religijno-polityczni. To mogła być zemsta - ocenia z kolei Sławomir Popowski ze studioopinii.pl.

- Po kilku latach, kiedy głoszono, że problem czeczenski mamy już prawie rozwiązany, wraca problem północnego Kaukazu. Ktoś w jednym z komentarzy powiedział: "dziwimy się, że terroryzm wrócił do Moskwy". Ale on nigdy stąd nie wychodził. Cały czas Północny Kaukaz - nie tylko Czeczenia - to jest suma nierozwiązanych problemów. Choć przywódcy Rosji szumnie ogłaszali triumf. Przekonywali, że problem został rozwiązany a ugrupowania antyrosyjskie mają marginalne znaczenie - dodaje.

"Wciąż twa walka, wciąż ludzie są torturowani"

- Musimy pamiętać, że w Czeczenii wciąż znajduje się okaleczone zwłoki. Wciąż torturowani są ludzie posądzani o przynależność do opozycji i związki z bojownikami - mówi Kurczab-Redlich. Nie zdarza się to tak często, jak podczas wojny, ale wciąż się zdarza. I - jak podkreśla dziennikarka - odpowiedzialność za ten stan rzeczy ponosi administracja prezydenta Czeczenii Ramzana Kadyrowa. - I to nie jest problem tylko Czeczenii. To jest też problem Inguszetii, Dagestanu, Kabardino-Bałkarii - dodaje Popowski.

Zamachy w moskiewskim metrze. Kliknij na zdjęcie, aby obejrzeć galerię: Kliknij, by obejrzeć galerię

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM