USA i Korea Płd. zgodne: Cheonan zatopiła torpeda

Południowokoreańską korwetę Cheonan zatopiła torpeda - zgodnie uważają wojskowi z USA i Korei Południowej. Cheonan poszedł na dno wraz z 46 marynarzami przed miesiącem, po wybuchu, za którym może stać najpoważniejszy atak Korei Północnej od zakończenia wojny w latach 1950-53. Seul uspokaja, że odwetu nie będzie, mimo że korweta poszła na dno na wodach terytorialnych południa.
Władze Korei Południowej niedawno poinformowały, że przyjmują iż za zatonięciem przed miesiącem korwety stał atak torpedowy. Dziś, jak podała telewizja CNN, do tej opinii przyłączyli się amerykańscy eksperci wojskowi. Amerykanie utrzymują w Korei kontyngent blisko 30 tysięcy żołnierzy.

Według anonimowego źródła CNN okręt poszedł na dno po podwodnej eksplozji. Ładunek, który doprowadził do eksplozji, nie wszedł jednak w kontakt z kadłubem okrętu. Do takiego samego wniosku doszli koreańscy eksperci po zbadaniu wraku okrętu, który już w całości został podniesiony z dna Morza Żółtego.

Prezydent Korei Południowej w piątek zapewnił, że Seul nie planuje ataku odwetowego, uspokajając w ten sposób inwestorów przerażonych wizją masowego konfliktu zbrojnego.

- Zapewne katastrofalne skutki wojny w Zatoce znacznie ograniczyłoby amerykańskie i południowokoreańskie opcje militarnej odpowiedzi, w związku z tym to (zatonięcie korwety Cheonan - przyp. red.) prawdopodobnie nie doprowadzi do poważnego konfliktu zbrojnego - oceniła w raporcie grupa analiz strategicznych Control Risks.

Dziób ważącego 1200 ton okrętu został podniesiony przez gigantyczny dźwig, osuszony i następnie posadzony na barce. W środku znaleziono jedno ciało, w związku z czym sześciu marynarzy pozostaje zaginionych - podała południowokoreańska agencja prasowa Yonhap. Ciała większości z 46 ofiar zatonięcia zostały znalezione na rufie, którą podniesiono kilka tygodni wcześniej. 58 marynarzy udało się uratować bezpośrednio po zatonięciu.

- Sposób w jaki właz (w pobliżu miejsca, gdzie okręt przełamał się na pół - przyp. red.) został wyrzucony z zawiasów wskazuje na bardzo silną eksplozją - cytuje Yonhap w swojej depeszy anonimowego eksperta.

Po podniesieniu dziobu grupa ekspertów z Korei Południowej, USA i Australii jednoznacznie oceniła, że do zatonięcia doszło po eksplozji, do której nie doszło na pokładzie okrętu.

Obie Koree, formalnie pozostające w stanie wojny, utrzymują na linii granicznej ponad milion żołnierzy. Na wodach otaczających Półwysep często dochodzi do incydentów, w tym wymiany ognia, ale nigdy tak poważnych jak zatonięcie Cheonan.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny