Spór o Flotę Czarnomorską może zjednoczyć opozycję na Ukrainie

Ukraińska Rada Najwyższa ratyfikowała umowę wydłużającą pobyt Floty Czarnomorskie na Krymie o co najmniej 25 lat. Debacie towarzyszyła awantura: przepychanki i bójki między deputowanymi, a przed siedzibą Rady - wielotysięczna demonstracja. - Sprawa Floty została przehandlowana - mówił w TOK FM Michał Kacewicz, publicysta Newsweeka. - Pytanie: czy chodzi tylko o gaz?
- Dla Rosji to nie tylko kwestia obecności na Krymie, ale także sieci przesyłowych i współpracy przy energetyce jądrowej - mówił w TOK FM Kacewicz. - Sam tani gaz, paradoksalnie, nie zrobi dobrze gospodarce Ukrainy, bo w dalszym ciągu będzie blokował reformy archaicznego sposobu dotowania gospodarki. Ta sytuacja jest dobra dla oligarchów i wielkiego przemysłu ze wschodu - twierdzi dziennikarz.

Groźba taniego gazu

Tani gaz z Rosji niekoniecznie musi być dobry dla Ukraińców w dłuższej perspektywie. - Jedynie przedłuża żywotność tej sypiącej się gospodarki - twierdzi Kacewicz. - Nie chodzi o oszczędności na gazie w postaci gotówki, ale o obniżenie ceł. To z kolei nie pozwoli na przeprowadzenie jakichkolwiek reform - komentuje Jan Piekło, dyrektor Fundacji Współpracy Polsko-Ukraińskiej. - Niższe cło uspokoi oligarchów, którzy skupią się teraz na odzyskiwaniu straconych podczas kryzysu pieniędzy - przewiduje Piekło.

Szansa na konsolidację opozycji?

Po głosowaniu Wiktor Juszczenko, były prezydent Ukrainy, nazwał ratyfikację umowy z Rosją wojskową uzurpacją władzy. - Opozycji udało się wyprowadzić ludzi na ulice. Mamy do czynienia z pierwszym poważnym kryzysem nowego gabinetu i prezydenta Ukrainy - mówił Jan Piekło. - Długo czegoś takiego nie widzieliśmy. To wydarzenie może ponownie spowodować konsolidację opozycji - dodał.

Michał Kacewicz z Newsweeka uważa, że twierdzenie o "wojskowej uzurpacji władzy" jest nieuzasadnione: - Janukowycz wygrał wybory. Nieznacznie, ale jednak wygrał i jego decyzje, pomimo kontrowersji, są legalne. - Jeżeli prezydent Janukowycz będzie próbował rozprawić się z opozycją w sposób nieparlamentarny, to będzie można mówić o wojskowej uzurpacji władzy, ale na razie czegoś takiego nie ma - dodał Jan Piekło. - Opozycji potrzebny jest dobry pretekst, żeby uderzyć w gabinet premiera Azarowa. To początek trudnego zmagania, które może się zakończyć wyborami do parlamentu - mówił Piekło. - Protesty będą się tliły w zależności od tego, ile Julii Tymoszenko uda się zorganizować autokarów. Tak naprawdę to polityczna hucpa. Tymoszenko próbuje odzyskać poparcie sprzed wyborów, a sama kwestia Floty Czarnomorskiej dla przeciętnego Ukraińca jest nieważna - podsumował Michał Kacewicz.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM