Stan wyjątkowy na Florydzie z powodu plamy ropy

Gubernator Florydy Charlie Crist wprowadził tuż przed południem (18 naszego czasu) stan wyjątkowy w hrabstwach wzdłuż wybrzeża z powodu zagrożenia plamą ropy, która nadpływa z Zatoki Meksykańskiej.
- Plama ropy porusza się w kierunku północnym i zagraża wybrzeżom Florydy - powiedział Crist, wprowadzając stan wyjątkowy w okręgach Santa Rosa, Escambia, Okaloosa, Walton, Bay i Gulf.

Tymczasem sekretarz obrony Robert Gates wysłał nad Zatokę dwa samoloty C-130, które mają bombardować plamę chemikaliami rozpuszczającymi ropę. Rozważa także rozlokowanie sześciu tysięcy żołnierzy na wybrzeżach USA, aby usuwać skutki dotarcia zanieczyszczeń.

Plama ropy, pochodząca z zatopionej na Zatoce Meksykańskiej platformy wiertniczej, dotarła wcześniej do wybrzeża stanu Luizjana. Do wycieku - około pięciokrotnie większego niż początkowo przypuszczano - doszło w ubiegłym tygodniu po eksplozji na platformie należącej do koncernu naftowego BP. Zagrożone jest też wybrzeże stanów Missisipi i Alabama.

Przypuszcza się, że do wód Zatoki Meksykańskiej mogło przedostać się około 150 tys. baryłek ropy. Jeśli nie zadziałają środki zabezpieczające odwiert, do morza może przedostać się dwa razy więcej surowca, co oznacza, że grozi to wyciekiem największym w historii, większym od katastrofy Exxon Valdez u wybrzeży Alaski w 1989 r., kiedy do morza dostało się 258 tys. baryłek.

Prezydent USA Barack Obama zobowiązał się do wykorzystania wszelkich możliwych środków - w tym pomocy wojska - aby pomóc brytyjskiej spółce naftowej BP w walce z wyciekiem ropy na Zatoce Meksykańskiej.

DOSTĘP PREMIUM