Polski żołnierz zginął w Afganistanie, 8 jest poszkodowanych

25-letni kapral Miłosz Górka zginął, gdy obok konwoju, którym jechał eksplodowała mina-pułapka. Ośmiu żołnierzy jest lekko poszkodowanych.
Ładunek wybuchł pod transporterem Rosomak. Do ataku doszło ok. godz. 8 czasu lokalnego, czyli o godz. 5.42 czasu polskiego.

Polski konwój logistyczny jechał z bazy Warrior do głównej bazy polskiego kontyngentu w Ghazni. W chwili wybuchu konwój był 12 km od Ghazni. Ładunek wybuchowy całkowicie uszkodził jeden z Rosomaków. Siła była tak duża, że transporter przewrócił się i stanął w płomieniach.

Kapral Górka był strzelcem, jako jedyny był na zewnątrz pojazdu.

Na miejsce zdarzenia natychmiast wezwano śmigłowiec ewakuacji medycznej Medevac, a także lądowy i powietrzny Siły Szybkiego Reagowania.

Ośmiu innych żołnierzy, którzy jechali tym samym pojazdem, jest poszkodowanych. Część z nich jest w szpitalu w bazie w Ghazni, a część w bazie w Bagram. Ich życiu nie zagraża żadne niebezpieczeństwo. Są lekko kontuzjowani.

O zamach podejrzewani są talibscy partyzanci.

Rodzina zabitego została już powiadomiona o zdarzeniu. Kondolencje ojcu żołnierza złożył już minister obrony Bogdan Klich.

Kapral Miłosz Górka jest 17. ofiarą polskiej misji w Afganistanie.

W czwartek rzecznik kontyngentu informował, że w ciągu ostatnich kilku dni polscy żołnierze pełniący służbę w afgańskiej prowincji Ghazni zatrzymali ośmiu talibskich bojowników. Mężczyźni, przy których znaleziono m.in. broń i amunicję, zostali przesłuchani i po pobraniu danych biometrycznych przekazani Afgańskim Siłom Bezpieczeństwa.

DOSTĘP PREMIUM