USA: diecezje deklarują bankructwo, by nie musieć płacić ofiarom księży-pedofili

Bogate amerykańskie diecezje twierdzą, że nie mają pieniędzy i zgłaszają do sądu wnioski o upadłość - wszystko po to by nie musieć płacić dorosłym dziś ofiarom molestowania przez księży - donosi ?The Huffington Post?.
Na początku tego miesiąca papież Benedykt XVI przeprosił po raz pierwszy na Placu Św. Piotra ofiary księży-pedofili. Ten gest miał pokazać, że Watykan jest gotów zmierzyć się ze skandalami nękającymi Kościół.

"Odkryliśmy jednak, że w obliczu zalewu pozwów od dorosłych obecnie ofiar molestowania, Kościół Katolicki zachowuje się bardziej jak duża korporacja, a nie jak święta instytucja - pisze Dan Rather w "The Huffington Post".

Reporterzy gazety odkryli, że w wielu diecezjach w Stanach Zjednoczonych władze kościelne uciekają się do radykalnych rozwiązań, by uniknąć płacenia odszkodowań ofiarom księży-pedofili. Bogate diecezje utrzymują, że są bez środków i zgłaszają wnioski o bankrcutwo. Dopiero gdy zostają zmuszone przez sąd do otwarcia ksiąg, okazuje się, że wiele z nich posiada aktywa o ogromnej wartości (np. gotówkę czy nieruchomości), które mogłyby zostać przeznaczone na wypłatę odszkodowań.

Sędzia-katolik potępił diecezję za "obłudę"

Diecezja San Diego zgłosiła wniosek o upadłość tuż przed rozpoczęciem kilku procesów o molestowanie seksualne przez księży. Zdecydowano się na to, mimo, że diecezja posiadała warty kilkaset milionów dolarów majątek - m.in. nieruchomości komercyjne, grunty czy parkingi. Dopiero, gdy stało się jasne, że wniosek o upadłość zostanie odrzucony przez sąd, diecezja zdecydowała się zawrzeć ugodę z ofiarami. Pod koniec postępowania upadłościowego sędzia, który sam był katolikiem, potępił księży za "obłudę".

Diecezja w Davenport (stan Iowa) wydała gigantyczne sumy pieniędzy tuz przed ogłoszeniem niewypłacalności w 2006 roku. Jednym z wydatków było 20 tys. dolarów przeznaczone na przyszły pogrzeb biskupa, który wówczas jeszcze żył.

Sąd: Nie można chronić kościelnego funduszu przed roszczeniami

W Wilmington (stan Delaware) kościół próbował zmniejszyć swój majątek twierdząc, że własność poszczególnych parafii jest niezależna od diecezji. Księża chcieli uchronić wart 120 mln dolarów fundusz inwestycyjny zarządzany przez diecezję. Kilka jednostek, m.in. szkoły, parafie i cmentarze, zainwestowały w fundusz 75 mln dolarów. Duchowni twierdzili, że pieniądze nie powinny być przeznaczone na wypłatę odszkodowań dla ofiar księży-pedofili. Sąd nie przychylił się do tego wniosku i 28 czerwca br. orzekł, że cała ta suma może być do wzięcia.

- To nie jest właściwe podejście - mówił o postępowaniu diecezji Jim Holman, który jako nastolatek był molestowany przez księdza. Holman jest jednym z powodów, który domaga się odszkodowania od diecezji w Wilmington - To nastawienie "chrońmy wszystko, co da się chronić", byłoby zrozumiałe, gdybyśmy mieli do czynienia z jakąś fabryką gadżetów - twierdzi Holman, dodając, że "Kościół powinien zachowywać się inaczej niż przeciętna korporacja".

Papież ostro o akcji przeciwko biskupom

Ze skandalami pedofilskimi w Kosciele zmaga się także wiele europejskich państw. W ubiegłym tygodniu kontrowersje wywołał najazd belgijskiej policji na pałac arcybiskupi. Akcja była związana ze śledztwem ws. molestowania przez księży. Funkcjonariusze zatrzymali na kilka godzin obradujących na comiesięcznym spotkaniu belgijskich biskupów, by ich przesłuchać. Zatrzymanym skonfiskowano telefony komórkowe i poufne dokumenty.

Papież potępił akcję jako "zaskakującą i godną pożałowania". Według "The Huffington Post" jest to ostrzejszy język od tego, którego używa by skrytykować księży-pedofili i tych, którzy ich chronili.

DOSTĘP PREMIUM