"Rosja chce dusić Łukaszenkę do końca". Medialna wojna między Rosją i Białorusią

Między Rosją i Białorusią były już wojny gazowe, celne, mleczne. Teraz przyszedł czas na telewizyjną. Rosyjska stacja NTW uderzyła w białoruskiego prezydenta filmem "Ojciec Chrzestny". Rosjanie zobaczyli Łukaszenkę jakiego do tej pory nie widzieli - dławiącego opozycję i niezależne media. Skąd ten atak? - Raczej jest to plan na upokorzenie i sprowadzenie Łukaszenki do parteru - mówi Wacław Radziwinowicz z "Gazety Wyborczej".
"Ojciec Chrzestny" to dwuczęściowy film, który pokazała prorządowa rosyjska stacja NTW. - Pokazały one prezydenta Łukaszenki jakiego za żadne skarby Rosja nie chciała widzieć wcześniej. Nie chcieli widzieć morderstw politycznych, ugniatania opozycji, postępków wobec mediów niezależnych. A teraz raptem jakby im łuski z oczu opadły - pokazali obraz, jaki jawi się światu zachodniemu - mówił w TOK FM Wacław Radziwinowicz, który widział obie części filmu.

Moskiewski korespondent "Gazety Wyborczej" tłumaczy, że to element gry. O co gra Rosja? - Opozycja nie ma szans na wystawienie kandydata, który może wygrać wybory prezydenckie (zaplanowane na 6 lutego 2011). Nawet jeśli Rosja stanie za którymś z kandydatów, to nie ma on szans na wygranie z ciągle popularnym Łukaszenką. raczej jest więc to plan albo na upokorzenie i sprowadzenie Łukaszenki do parteru, żeby godził się na wszystko co będzie chciała Rosja. Albo to plan na dłuższy czas, żeby w Mińsku zaczął rządzić ktoś inny - ocenił Radziwinowicz. - Nie wiem, czy Rosja zdaje sobie sprawę, że ma wobec Łukaszenki bardzo krótkie ręce - dodał.

"Rosja chce dusić Łukaszenkę do końca"

Zdaniem Kamila Kłysińskiego z Ośrodka Studiów Wschodnich obserwujemy kolejną odsłonę wojny "o kształt podległości Białorusi wobec Rosji". - Rosja kontynuuje grę i chce dodusić Łukaszenkę do końca, wiedząc że ma coraz trudniejszą sytuację gospodarczą, potrzebuje pieniędzy i, że jesteśmy w przededniu wyborów prezydenckich. Rosja zdecydowała się na tym pograć - mówił w programie "Nisza".

Według eksperta Kreml nie ma żadnych szans na obalenie Łukaszenki. - Żadna siła zewnętrzna nie jest tego w stanie zrobić - ocenił Kłysiński. Jego zdaniem sytuacja "nie wyjdzie poza sferę szantażu".

Jak dodał ekspert z OSW "pod koniec roku można spodziewać się kolejnej ostrej konfrontacji".

Białoruski kontratak

Na razie wiadomo, że strona białoruska szykuje atak. Jak mówił Wacław Radziwinowicz rządowa telewizja w niedzielę ma pokazać film o... Władimirze Putinie. - Jeżeli Rosjanie pokazują, że Łukaszenka rozpędza demonstracje, to Białorusini pokażą jak OMON rozpędza demonstracje. Przypomną Putinowi wybuchy domów w Moskwie, zabójstwo Politkowskiej. Pewnie znajdzie się w tym filmie scena całowania chłopczyka w pępek i informacje o paniach, które krążą w wysokich sferach rosyjskiej władzy. Odpowiedź może być absolutnie symetryczna - powiedział korespondent "GW" w programie "Nisza".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny