Jimmy Carter w Korei Północnej. Chce uwolnienia Amerykanina

Były prezydent USA Jimmy Carter przyleciał dzisiaj do Korei Północnej. Carter będzie starał się przekonać Koreańczyków do uwolnienia obywatela Stanów Zjednoczonych, który został skazany na osiem lat ciężkich robót za nielegalne przekroczenie granicy - donosi chińska agencja Xinhua.
Carter wraz z delegacją został powitany na lotnisku w północnokoreańskiej stolicy przez Kim Kie Gwana - wiceministra spraw zagranicznych i głównego negocjatora Korei Północnej w rozmowach sześciostronnych na temat denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego, które od dwóch lat pozostają w impasie.

Jak podała południowokoreańska agencja Yonhap, powołując się na amerykańskie źródła dyplomatyczne, 85-letni Carter przybył do Phenianu z żoną na pokładzie prywatnego, a nie wojskowego samolotu.

Celem podróży jest przywiezienie do kraju 30-letniego Aijalona Mahli Gomesa. Pochodzący z Bostonu Gomes został skazany w kwietniu na osiem lat ciężkich robót za nielegalne przekroczenie granicy. Amerykanin jest nauczycielem angielskiego i gorliwym chrześcijaninem. Pracował w południowokoreańskim Seulu, został zatrzymany w Korei Północnej w zeszłym roku.

W lipcu północnokoreańska agencja prasowa KCNA poinformowała, że Amerykanin próbował popełnić w więzieniu samobójstwo. Wcześniej w sierpniu amerykański Departament Stanu wysłał do Phenianu czteroosobową tajną misję, by odwiedziła Gomesa, lecz, jak pisze magazyn, nie udało się doprowadzić do uwolnienia więźnia.

Jimmy Carter przybył do Phenianu jako osoba prywatna, tak samo jak inny były prezydent Bill Clinton, któremu przed rokiem udało się doprowadzić do uwolnienia dwóch dziennikarek amerykańskich uwięzionych w Korei Północnej.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny