"Teraz Romowie, jutro to mogą być Polacy w Wlk. Brytanii"

Francja nie wycofuje się z zaostrzania polityki bezpieczeństwa i nadal będzie kontynuować deportacje Romów. W niedzielę na ulice Francji wyszło ponad 70 tys. protestujących wobec nowego podejścia rządu Sarkozy'ego. - Wygląda na to, że we Francji rozpocznie się dyskusja. Spotkają się dwa problemy. Pierwszy: wyrzuca się Romów, a niedługo może się okazać, że z Wielkiej Brytanii zacznie się wyrzucać np. Polaków. I drugi: jaka jest intencja Romów? - komentuje w TOK FM Anna Słojewska, korespondentka "Rzeczpospolitej" w Brukseli.
W sobotę minister spraw wewnętrznych Francji, Brice Hortefeux, zapowiedział, że pomimo protestów nie zaprzestanie walki z przestępczością. Dzień później na francuskie ulice wyszło ponad 70 tys. ludzi (według organizatorów nawet 100 tys.). Manifestanci protestowali przeciw surowym działaniom rządzącej centroprawicy w walce z przestępczością, w szczególności odsyłaniu Romów do Bułgarii i Rumunii. Według opozycji, prezydent Sarkozy obciąża imigrantów, szczególnie z krajów Maghrebu i Romów, winą za wzrost przestępczości w kraju.

Dzisiaj z kolei prezydent Sarkozy organizuje w Paryżu szczyt, na który mają przylecieć przedstawiciele krajów europejskich, które mają "największe problemy z imigrantami". - Był to trochę autorski wybór prezydenta Sarkozego - komentowała w Radiu TOK FM Anna Słojewska, korespondentka "Rzeczpospolitej" w Brukseli. - Sarkozy zaprosił do siebie kraje, które jego zdaniem mają problem z imigrantami. Po wielkich kontrowersjach zaprosił też przedstawiciela Komisji Europejskiej - dodała.

"Sarkozy stosuje podwójne standardy"

Zdaniem Słojewskiej Komisja Europejska ma duży problem z tym co robi Nicolas Sarkozy i tym jak traktuje Romów. - Zdaje się stosować podwójne standardy. Francja jest tak ważnym krajem UE, że nie spotyka się z tak jednoznaczną krytyką, z jaką spotykałaby się np. Bułgaria czy Rumunia - mówiła korespondentka "Rz".

Sam prezydent i jego rząd zostały mocno skrytykowane w kraju zarówno ze strony opozycyjnej Partii Socjalistycznej, jak również wewnątrz własnej UMP. Bernard Kouchner, minister spraw zagranicznych, przyznał nawet w wywiadzie dla RTL, że rozważał podanie się do dymisji. Nie podjął tej decyzji, bo "to nie pomogłoby Romom".

- Jeśli Sarkozy ma czyste sumienie, jak sam twierdzi, to powinien na dzisiejsze spotkanie zaprosić tych najbardziej zainteresowanych - Rumunię, Bułgarię. Tymczasem to wszystko robi wrażenie spektakularnego politycznego wydarzenia, które jest nakierowane na wewnętrzną politykę Francji - mówiła w TOK FM Słojewska.

Deportacje to początek dyskusji?

W sondażach przeprowadzanych bezpośrednio po ogłoszeniu przez Sarkozego nowej, zaostrzonej polityki bezpieczeństwa, większość respondentów zgodziła się z nowym kursem prezydenta. Problem Francuzów z imigrantami, do tej pory obecny przede wszystkim w rozmowach między znajomymi, teraz przechodzi eskalację.

- Wygląda na to, że we Francji teraz zacznie się dyskusja. Tu spotkają się dwa problemy: że wyrzuca się Romów, a niedługo może się okazać, że z Wielkiej Brytanii zacznie się wyrzucać np. Polaków oraz że problemem jest integracja Romów. Smutne jest to, że rząd bułgarski i rumuński nie protestują przeciwko temu, co robi Nicolas Sarkozy - dodała Anna Słojewska.

DOSTĘP PREMIUM