Wielka awantura na Wyspach. Zausznik brytyjskiego premiera kazał podsłuchiwać setki ludzi?

Czy człowiek odpowiadający za komunikację z mediami w brytyjskim rządzie zlecał włamania do telefonów komórkowych setek ludzi? Według "New York Timesa" Andy Coulson, były redaktor naczelny tabloidu "News of the World", żądał od podwładnych zdobywania informacji "za wszelką cenę" - nawet łamania prawa. W mediach nad Tamizą wrze, a przy okazji dyskusji o etyce dziennikarskiej na brytyjskim rynku medialnym trwa starcie koncernów medialnych.
Sean Hoare, były reporter "News of the World", oznajmił w rozmowie z "New York Timesem": "Coulson osobiście zachęcał mnie do nielegalnego pozyskiwania informacji". Dodał, że praktyka ta była w redakcji powszechna. Po tej deklaracji w Wielkiej Brytanii wybuchła polityczna i medialna burza. Według BBC, "Guardiana" i "New York Timesa" specjalizujący się w skandalizujących historiach zdrad małżeńskich, przemocy domowej, orgii seksualnych i korupcji na szczytach władzy tabloid przez lata pozyskiwał ekskluzywne materiały, włamując się do wiadomości SMS i poczty głosowej telefonów komórkowych polityków i znanych publicznych osobistości. Po rewelacjach Hoare'a brytyjski parlament powołał specjalny zespół do zbadania sprawy pod kierownictwem posła Partii Pracy Keitha Vaza. Jak powiedział brytyjskim parlamentarzystom John Yates z londyńskiej policji, na liście potencjalnych celów tabloidu było od 91 do 120 osób. Nie podał jednak nazwisk. Dotychczas policja znalazła dowody popełnienia przestępstwa w 12 przypadkach.

Królewska rodzina na podsłuchu

Po rewelacjach Hoare'a brytyjskie i amerykańskie media natychmiast przypomniały sobie o skandalu sprzed kilku lat. W 2005 roku trzech doradców brytyjskiej rodziny królewskiej zauważyło, że nieprzeczytane przez nich wiadomości i nieodsłuchane nagrania na poczcie głosowej ich telefonów nagle zmieniły status na "przeczytane". Równolegle w należącym do koncernu medialnego News Group Newspapers Ruperta Murdocha tabloidzie "News of the World" zaczęły pojawiać się informacje dotyczące prywatnego życia brytyjskiego następcy tronu, księcia Williama. W styczniu 2006 Scotland Yard namierzył podsłuchujących. Okazali się nimi reporter " News of the World" Clive Goodman i jego współpracownik, prywatny detektyw Glenn Mulcaire. Kiedy gazeta triumfalnie obwieściła, że młodszy książę Windsoru - Harry - odwiedził klub ze striptizem, gdzie zabawiał się z prostytutką, Goodman i Muilcare zostali aresztowani.

Czy Coulson wiedział o podsłuchach?

Z rozmów "New York Timesa" z byłymi reporterami "News of the World" wyłania się obraz ogromnej presji, jaką na dziennikarzach tabloidu wywierało kierownictwo. Andy Coulson, od roku 2000 redaktor naczelny gazety, miał rządzić redakcją jak satrapa i wymagać zdobywania informacji "za wszelką cenę". Kiedy jeden z reporterów nie wszedł do lodowatej wody podczas akcji ratowania wieloryba, który utknął przy brytyjskim wybrzeżu, Coulson miał stwierdzić, że dziennikarz "może już nie wracać do redakcji".

Inni dziennikarze w bieliźnie penetrowali podmiejskie imprezy swingersów (osób wymieniających się partnerami seksualnymi), a jeden z reporterów spędził 24 godziny w plastikowym pudle w redakcji, aby odtworzyć sztuczkę znanego magika Davida Blaine'a. Poddani presji reporterzy tabloidu zdobywali swoje historie włamując się do skrzynek wiadomości SMS korzystając z faktu, że wiele osób nie zadało sobie trudu zmiany kodu PIN ze standardowego 1111 lub 4444. Inną metodą była strategia tzw. "podwójnego oszustwa": na ten sam numer dzwoniono równolegle z dwóch telefonów. Pierwsze połączenie zajmowało linię, drugie automatycznie przekierowywane było na pocztę głosową. Wtedy reporter włamywał się i odsłuchiwał wiadomości.

Według Hoare'a, wieloletniego współpracownika Coulsona, ta praktyka była w redakcji codziennością. O "czarnej magii", jak nazywano nielegalne zdobywanie informacji, wiedzieli "wszyscy" - potwierdził "New York Times" inny reporter gazety. - Nawet redakcyjny kot wiedział - dodał.

Niekompetentny Scotland Yard?

W trakcie rewizji w siedzibie tabloidu Scotland Yard zebrał dowody świadczące o tym, że dziennikarze "News of the World" mogli podsłuchiwać wiele innych osób, w tym urzędników brytyjskiego rządu, gwiazdy futbolu czy popkultury. W redakcji skonfiskowano laptopy zawierające prawie 3 tys. pełnych lub niekompletnych numerów telefonów i 91 kodów PIN. Scotland Yard zdobył nawet nagranie, na którym prywatny detektyw Mulcaire instruuje jednego z dziennikarzy, jak włamać się do poczty głosowej prominentnego działacza futbolowego Gordona Taylora.

Jednak, jak pisze "New York Times", brytyjscy śledczy zlekceważyli wówczas tropy prowadzące do redakcji gazety jako centrum podsłuchu na wielką skalę i skoncentrowali się na sprawie rodziny królewskiej. Sprawa zakończyła się w 2007 wyrokami więzienia dla reporterów Goodmana i Muilcare'a. Coulson zapewniał, że nie wiedział o podsłuchach, jednak zrezygnował z fotela naczelnego gazety. Sześć miesięcy później został doradcą torysów do spraw medialnych.

Dopiero po tym, jak w ostatnich dniach zeznania Hoare'a obciążyły Coulsona, historia nielegalnych podsłuchów wróciła z nową siłą. Sam zainteresowany ponownie zaprzeczył, by wiedział o podsłuchach i zadeklarował gotowość do spotkania ze Scotland Yardem. Ale sprawa włamań do telefonów może się okazać niewygodna dla samej policji. W ciągu trzech lat od zamknięcia śledztwa w sprawie książąt tylko nieliczne osoby pozwały News Group Newspapers do sądu.

Sprawy kończyły się ugodą - według "Guardiana" szef angielskiej federacji futbolowej Gordon Taylor otrzymał 400 tys. funtów, a publicysta i były informator "News of the World" Max Clifford - 1 mln funtów. Tymczasem w ciągu kilku ostatnich miesięcy 2010 roku już pięć osób oskarżyło koncern Murdocha w związku z włamaniem do poczty głosowej ich telefonów. Jak podaje BBC, przygotowywane są też kolejne pozwy, w tym jeden wnoszący o kontrolę domniemanych nieprawidłowości w śledztwie Scotland Yardu.

Jak pisze New York Times, londyńska policja pozostawała w "symbiozie" z tabloidem, wykorzystując jego materiały w zamian za informowanie reporterów o nadchodzących spektakularnych aresztowaniach. Natomiast Andy Hayman, oficer prowadzący wówczas sprawę, jest obecnie felietonistą wydawanej przez koncern News International (także należącej do grupy Murdocha) gazety "The Times", na łamach której bronił ówczesnego śledztwa.

Wojna o brytyjski rynek medialny

Dyrektor zarządzający "News of the World" Bill Akass odrzucił zarzuty Hoare'a i innych reporterów jako "bezpodstawne" i podkreślił, że po sprawie Goodmana i Mulcaire'a gazeta wprowadziła szereg zabezpieczeń przed nielegalnymi sposobami zdobywania wiadomości przez dziennikarzy. Ustami Akassa koncern Murdocha oskarżył też konkurującego z nim na rynku amerykańskim "New York Timesa" o próbę zdyskredytowania konkurencji.

W ciągu ostatnich 40 lat Rupert Murdoch przekształcił "News of the World" w drugą najlepiej sprzedającą się anglojęzyczną gazetę na świecie. Tabloid o konserwatywnym przechyle poparł w latach 80. Margaret Thatcher, by na początku lat 90. zmienić front na rzecz idących do władzy laburzystów Tony'ego Blaira. Przed ubiegłorocznymi wyborami Murdoch po raz kolejny wykonał woltę i poparł rosnących w siłę konserwatystów Davida Camerona. Kiedy w maju 2010 roku Cameron został premierem, Coulson został szefem ds. komunikacji na Downing Street 10. Według strategów byłego premiera Gordona Browna Murdoch chciał zmniejszenia funduszy dla finansowanej przez brytyjskie państwo BBC - swojego wielkiego konkurenta. Tydzień po nominacji Camerona w siedzibie brytyjskiego rządu pojawił się sam medialny magnat.

Miesiąc później administracja Camerona oskarżyła BBC o "marnotrawstwo" i zaproponowała zmniejszenie jej budżetu. Sam Coulson wciąż ma poparcie Downing Street.

DOSTĘP PREMIUM