Polskie władze zatrzymają czeczeńskiego przywódcę? "Przecież bywał tu już wielokrotnie"

Ostatnio był tu jakieś trzy tygodnie temu. Bez żadnych problemów witaliśmy go na lotnisku - mówi szefowa stowarzyszenia polsko-czeczeńskiego. Chodzi o Ahmeda Zakajewa, szefa czeczeńskiego rządu na emigracji, uznawanego przez Rosję za terrorystę. Teraz polscy prokuratorzy zapowiadają jego zatrzymanie na podstawie międzynarodowego listu gończego, prawnicy zaś są zdania, że wydanie go Rosji jest mało prawdopodobne. Zakajew ma do Polski przyjechać na Światowy Kongres Czeczenów.
- Na szczęście nie wszystkie marzenia Rosji się spełniają - śmieje się Aslanbek Kekharsaev, przedstawiciel rządu czeczeńskiego w Polsce. - Trzeba najpierw mieć dowody na to, że Ahmed Zakajew jest tym, kim Rosjanie chcieliby żeby był - dodaje.

Oskarżenia Rosji

Rosja twierdzi, że Zakajew jest odpowiedzialny za planowanie operacji wzięcia zakładników w teatrze na Dubrowce w Moskwie w 2002 roku. Rosyjska prokuratura oskarża go także o organizowanie bojówek partyzanckich, mordowanie cywilów i terroryzm. Większość stawianych mu zarzutów odnosi się do pierwszej wojny czeczeńskiej (1994-96). Wydano za nim międzynarodowy list gończy. Na tej podstawie polska prokuratura zapowiedziała zatrzymanie Zakajewa, jeśli pojawi się w naszym kraju.

Wcześniej Rosja podejmowała takie próby w Danii i Wielkiej Brytanii. - Rosjanie nie przedstawili dotychczas żadnych dowodów winy Zakajewa i nie sądzę by mieli je w Polsce - mówi Kekharsaev.

W październiku 2002 roku na wniosek Rosji Zakajew został zatrzymany w Kopenhadze, dokąd przyjechał na pierwszy Światowy Kongres Czeczeński. Dania odmówiła jednak jego wydania, argumentując, że Moskwa nie przedstawiła przekonujących dowodów zaangażowania Zakajewa w działalność terrorystyczną. W październiku 2003 roku także sąd w Londynie odmówił ekstradycji Zakajewa do Rosji i przyznał mu azyl polityczny w Wielkiej Brytanii.

Ahmed Zakajew był wicepremierem i ministrem w rządach nieuznawanej przez żaden kraj Czeczeńskiej Republiki Iczkerii. Wcześniej jednym z bardziej znanych czeczeńskich dowódców w walce z wojskami rosyjskimi. Od 2006 roku Zakajew był dyplomatycznym przedstawicielem separatystycznej Czeczenii na Zachodzie. Od listopada 2007 jest jej premierem na emigracji.

Zatrzymanie Zakajewa na rękę Czeczenom?

Paradoksalnie zatrzymanie Ahmeda Zakajewa w Polsce może być Czeczenom na rękę. - Pomoże nagłośnić problemy na Kaukazie - uważa Anna Kühn, szefowa Stowarzyszenia Komitet Polska-Czeczenia i jedna z organizatorek Światowego Kongresu Czeczenów. - Jeżeli Ahmed byłby zatrzymany opinia światowa, tym bardziej zwróciła by uwagę, na to, co dzieje się w Czeczenii - dodaje.

- Oczywiście chcemy by Zakajew przyjechał na kongres i nie został zatrzymany. Nie wyobrażam sobie by bojownik o wolność Czeczenii i prawa człowieka był aresztowany w moim kraju - protestuje Adam Borowski konsul honorowy Czeczeńskiej Republiki Iczkerii w Polsce. - Jeśli tak się jednak stanie, jestem pewien, że znajdą się ludzie, którzy podejmą działalność na rzecz jego uwolnienia. Wiem nawet kto to będzie. - dodaje Borowski.

Zakajew był już w Polsce i nikt go nie zatrzymywał

Ahmed Zakajew był już w tym roku trzy razy w Polsce. - Za każdym razem polska strona wydała mu wizę bez problemu - zapewnia Borowski i podkreśla, że Zakajew ma azyl polityczny w Wielkiej Brytanii od 2003 r. - Ten list gończy już istniał i nikt go nie ścigał - mówi honorowy konsul Czeczenii. - Ostatnio był jakieś trzy tygodnie temu. Bez żadnych problemów witaliśmy go na lotnisku - twierdzi Anna Kühn.

Kongres, na którym ma zjawić się Zakajew rusza w czwartek w Pułtusku pod Warszawą. - Jestem z nim w stałym kontakcie, zapowiedział, że będzie na kongresie - zapewnia w rozmowie z reporterem TOK FM Aslanbek Kekharsaev.

Tymczasem brytyjski Home Office poinformował, że Ahmed Zakajew ma dokument podróży wydany na podstawie konwencji genewskiej z 1951 roku. Posiadanie takiego dokumentu oznacza, że Zakajew może podróżować do państw, które są sygnatariuszami konwencji. Władze wystawiające dokument zwracają się do sygnatariuszy o udzielenie jego posiadaczowi wszelkiej niezbędnej pomocy.

Powiedzieć światu o sytuacji na Kaukazie

- Kongres to sprowokowanie "wielkich świata" i organizacji pozarządowych do tego, by pomogły przy rozpoczęciu rozmów pokojowych i uzyskaniu niepodległości przez Czeczenię - wyjaśnia ideę spotkania w Polsce Anna Kühn. Wezmą w nim udział także politycy i przedstawiciele organizacji pozarządowych z całego świata.

- Kongres ma być forum do dyskusji o problemach Kaukazu - mówi Adam Borowski. - Wojna frontowa w samej Czeczenii się skończyła. Trwa jednak wojna partyzancka, która rozlała się na cały Kaukaz. Z jednej strony dochodzi do aktów zbrojnych, z drugiej, niestety, także do aktów terroru - tłumaczy konsul. - Czeczenię jako niezależną republikę uznaje tylko Gruzja i Afganistan, dlatego o sytuacji na Kaukazie trzeba mówić głośno - wyjaśnia przedstawiciel rządu czeczeńskiego w Polsce Aslanbek Kekharsaev.

- Problem nie polega na tym czy ktoś uzna czy nie niezależną Czeczeńską Republikę Iczkerii. Chodzi o to, że społeczeństwo na świecie woli przemilczeć to, co dzieje się na Kaukazie niż przeciwstawić się Rosji - uważa Kekharsaev. - Moim zadaniem jako przedstawiciela rządu na uchodźstwie i wszystkich Czeczenów jest "dopukać" się do światowego społeczeństwa i wreszcie otworzyć mu oczy. Takie są cele naszego kongresu - deklaruje.

Rosja przeciwna spotkaniu Czeczenów w Polsce

Przeciwko kongresowi ostro zaprotestowała Rosja. Ambasador tego kraju w Warszawie Aleksander Aleksiejew zapowiedział, że jeśli Zakajew pojawi się w Polsce, Rosja wystąpi o jego ekstradycję. A szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow oświadczył, że zorganizowanie w Polsce Kongresu Czeczeńskiego ma na celu zaostrzenie sytuacji na Północnym Kaukazie.

- Nagła nerwowość Rosji bierze się stąd, że chcemy po kongresie wystąpić z konkretnymi inicjatywami politycznymi, które wiążą się z rozwiązaniem konfliktu na Kaukazie - ocenia Adam Borowski. Mamy jednak świadomość tego, że droga Czeczenii do niepodległości jest jeszcze daleka - dodaje. - Zaprosiliśmy na kongres stronę Rosyjską. Nie wiemy czy przyjmą zaproszenie - twierdzi Anna Kühn. - Nie zapraszaliśmy za to nikogo z władz prorosyjskich, które rządzą w Czeczenii. Uważamy, że są sterowane z Moskwy i nie ma z nimi o czym rozmawiać - przyznaje Kühn.

Prezydent Czeczenii Ramzan Kadyrow potępił Zakajewa za to, że nie chce wrócić do ojczyzny i woli być "rzecznikiem określonych sił antyrosyjskich na Zachodzie". - Zakajew żyje w ubiegłym wieku i nie chce dostrzec ogromnych zmian, jakie zaszły w Czeczenii, gdzie naród jest zjednoczony i odrzuca jakiekolwiek postacie ekstremizmu i radykalizmu - oznajmił Kadyrow.

Premier Donald Tusk, pytany, czy odbywający się w Polsce kongres może pogorszyć stosunki polsko-rosyjskie, powiedział, że "nie wyrzekając się swoich ideałów, będziemy także pilnowali polskiego interesu w tej kwestii". Dodał, że w tej sprawie potrzebny jest "umiar i zdrowy rozsądek".

Na kongresie pojawi się za to wicemarszałek Senatu Zbigniew Romaszewski. Pojedzie tam zaraz po powrocie z Waszyngtonu - zapewnia w rozmowie z TOK FM żona polityka. Wśród uczestników piątkowych obrad wymieniony jest m.in. Rusłan Hasbułatow, Andre Gluksman, Oleg Panfiłow, Władimir Bukowski, a także Mirosław Chojecki.

Na liście zaproszonych są też co najmniej trzej inni Czeczeni, których Rosja uważa za terrorystów: Ahijad Idigow - były szef parlamentu niezależnej Czeczenii (przy pierwszym prezydencie Czeczeńskiej Republiki Iczkerii Dżocharze Dudajewie), Sajd-Hasan Abumuslimow - były wiceprezydent (przy prezydencie Asłanie Maschadowie) oraz Maierbek Waczagajew - były rzecznik prezydenta, a wcześniej przedstawiciel Czeczenii w Moskwie (przy Maschadowie).

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM