Tajfun sparaliżował Tajwan. Nieprzejezdne drogi, domy odcięte od prądu i osuwiska ziemi

Potężny tajfun szaleje nad Tajwanem. Żywioł sparaliżował życie na całej wyspie: niemal wszystkie drogi są nieprzejezdne, zamknięto lotniska, wiele gospodarstw domowych pozbawionych jest prądu. Tysiące mieszkańców z terenów górskich musiało opuścić swoje domy w obawie przed osuwiskami ziemnymi.
Tajfun o nazwie "Fanapi" to pierwszy huragan w tym roku, który uderzył w ten rejon świata. Wieje z prędkością od 144 km/h do nawet 162 km/h. Według analizy Centralnego Biura Prognozy Pogody w poniedziałek dotrze na teren wschodnich Chin.

Spustoszenia w Tajwanie są ogromne. Telewizje pokazują zalane wodą ulice w południowej części hrabstwa Koahsiung i Pingtung. Podają także - powołując się na tamtejsze centrum zarządzania kryzysowego - że 45 osób zostało rannych. To samo źródło informuje, że ewakuowano już 6 tys. mieszkańców z obszarów zagrożonych osunięciami ziemi, głównie z południowej części wyspy. Osuwiska spowodowane ulewnym deszczem są bowiem w tym rejonie świata największym niebezpieczeństwem dla ponad 23 mln ludzi zamieszkujących Tajwan.

170 tys. gospodarstw bez prądu

Agencja AP podaje, że zawieszono wszystkie międzynarodowe i regionalne połączenia lotnicze. Nie jeździ kolej, a ze względów bezpieczeństwa zamkniętych zostało siedem dróg w południowej części Tajwanu, kolejnych 18 zablokowano. W wyniku powodzi spowodowanych przez tajfun zalany został również most w Kaohsiung. Mieszkańcy mają także problem z prądem - ponad 170 tys. gospodarstw domowych jest od niego odciętych.

Rząd Tajwanu zaangażował do akcji ratunkowej tysiące ratowników i żołnierzy na całej wyspie. W ubiegłym roku tajfun Morakot spowodował w tym rejonie śmieć 700 osób.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM