Jest data. Przyszły przywódca Korei Płn. zostanie namaszczony 28 września

Pierwszy od 30 lat zjazd północnokoreańskiej partii komunistycznej zaplanowano na 28 września. - Szykuje się sukcesja. Schorowany i starzejący się Kim Dżong Il zwołał kongres, bo chce uzyskać poparcie partii dla swego syna Kim Dżong Una - spekulują eksperci.
- Delegaci spotkają się 28 września, by wybrać nowe władze partii - ogłosiła dziś oficjalnie Koreańska Centralna Agencja Informacyjna. - Zjazd odbędzie się na przekór piskliwych ataków i w celu jeszcze wspanialszej budowy kwitnącego narodu - dodała.

Na poprzednim kongresie - w 1980 r. - doszło do politycznego debiutu 38-letniego wówczas Kim Dżong Ila. Jego pojawienie się na zjeździe odczytano jako oficjalne "namaszczenie" na następcę przez ojca, Kim Ir Sena. Gdy Kim Ir Sen w 1994 r. zmarł, władzę gładko przejął Kim Dżong Il. Teraz szykuje się podobny scenariusz, a na przyszłego przywódcę Kim Dżong Il wybrał najmłodszego syna - Kim Dżong Una.

- Dzisiejszy komunikat może oznaczać, że w Korei Płn. osiągnięto konsensus w sprawie przebiegu sukcesji. Uważam, że zdecydowano, by nadać Kim Dżong Unowi oficjalny tytuł, ale jeszcze nie ogłaszać tego na forum międzynarodowym - komentuje Yang Moo-jin, profesor na uniwersytecie w Seulu. Według wywiadu Korei Południowej, kampania propagandowa promująca Kim Dżong Una trwa od miesięcy. Już w styczniu żołnierze mieli przysięgać mu wierność.

Zjazd partii miał odbyć się wcześniej, ale niespodziewanie został odwołany bez podania przyczyny. Władze dopiero teraz podały, że powodem takiej decyzji był tajfun, który ostatnio nawiedził Koreę Północna. Choć nie wyklucza się, że prawdziwą przyczyną mogło być pogorszenie stanu zdrowia obecnego przywódcy kraju.

Tajemniczy następca

O domniemanym następcy mało wiadomo poza tym, że chodził do szwajcarskiej szkoły prywatnej i zna kilka zachodnich języków. Wiadomo, że musi zyskać zaufanie aparatu partyjnego. Na zjeździe zostanie przypuszczalnie dopuszczony do władz partii i zacznie iść drogą Kim Dżong Ila. Gdy ten został wybrany przez Kim Ir Sena, przygotowywał się do władzy przez dwie dekady, pełniąc coraz wyższe funkcje w partii i aparacie bezpieczeństwa. Teraz czasu może zabraknąć, bo Kim Dżong Il jest coraz słabszy.

O przyśpieszeniu sukcesji zaczęto mówić, gdy przywódca, który rzadko rusza się z kraju, pojechał miesiąc temu do Chin. Uważa się, że zabiegał tam o poparcie, a prawdopodobnie również i o pieniądze na podarunki dla delegatów. Na konferencji w 1980 r. najskromniejszymi podarkami, które im rozdawano, były kosze owoców. Teraz ważniejsi towarzysze i generałowie mogą się spodziewać japońskiej elektroniki, a nawet samochodów.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM