Niemiecka kwadratura koła: imigranci są źli - ale ich potrzebujemy jak powietrza

Dla większość islamscy imigranci to wielkie obciążenie dla państwa. Ale jednocześnie, w starzejącym się społeczeństwie i gospodarce targanej kryzysem bez imigrantów ani rusz. - Szacuje się, że w 2030 roku zabraknie ludzi do utrzymywania rzeszy niemieckich emerytów. To kwadratura koła: z jednej emigranci się źli, a z drugiej ich potrzebujemy - mówił w TOK FM Bartosz Wieliński.
Sondaże pokazują, że Niemcy nie lubią imigrantów - szczególnie tych z krajów islamskich. Uwagę zagranicy zwracają też mocne antyimigranckie wystąpienia. Najpierw oburzenie wywołała słynna książka Thilo Sarrazina, członka zarządu banku centralnego. który udowadniał że zagrażający krajowi muzułmańscy emigranci są z natury leniwi i mało inteligentni. Kilka dni temu premier Bawarii - Horst Seehofer - zaczął głośno domagać się powstrzymania imigracji z krajów islamskich.

Ale dobrze znający Niemcy Bartosz Wieliński uspokaja. - Kwestia ludzi, którzy nie chcą się integrować, to problem kilkunastu tysięcy. W kraju, w którym mieszka 82 mln ludzi robienie dyskusji o imigrantach, którzy chcą Niemcy rozsadzić od środka, to robienie z igły widły - ocenił w TOK FM dziennikarz "Gazety Wyborczej".

Jak dodaje dyskusja na temat imigrantów to konsekwencja kryzysu. - Niemcy nagle obudzili się w kraju, który już nie gwarantuje przeżycia i stabilności. Państwo socjalne jest coraz bardziej chude, proces odchudzania trwa. Niemcy coraz bardziej boją się o to, jak będzie wyglądało jutro. Kiedyś młody Niemiec zatrudniał się w kopalni i pracował do emerytury. Dziś niemieckich kopalni jest 8, a w 2014 r. nie będzie żadnej - mówił Wieliński.

Wieloletni korespondent "GW" w Niemczech zwrócił uwagę, że wzrost antyimigranckich nastrojów widać w znacznej części Europy. - To norma europejska, że na zachód od Odry wszyscy są niechętni imigrantom. Na wschód od Odry nie, bo tam nie ma imigrantów. Jakbyśmy mieli dużą turecką społeczność 1 mln ludzi o innym kolorze skóry i religii może byśmy się podobnie zachowywali - spekulował Bartosz Wieliński.

Nie chcemy, ale potrzebujemy

Problemem Niemiec jest to, że bez pracowników z zagranicy tak naprawdę nie mogą istnieć. - Niemcy imigrantów potrzebują jak powietrza. Niemców jest coraz mniej. Społeczeństwo dramatycznie się starzeje - mówił dziennikarz. Jak dodał "szacuje się, że w 2030 roku zabraknie ludzi do utrzymywania rzeszy emerytów". - Potrzebują więc wykwalifikowanej siły roboczej, a nie tylko ludzi do mycia talerzy czy zamiatania ulic. To kwadratura koła: z jednej strony emigranci się źli - a z drugiej ich potrzebujemy - dodał.

Otwarta walka z nielegalną imigracją trwa we Francji. Na skutek decyzji podjętej przez prezydenta Nicolasa Sarkozy'ego z Francji wyjechało ponad 1 700 Romów.

DOSTĘP PREMIUM